Analiza i interpretacja porównawcza utworów lirycznych. Tadeusz Nowak: „Jak się przed tobą wytłumaczę” i Zbigniew Herbert: „Mój ojciec”

24 stycznia, 2018 15:52 Zostaw komentarz

 zdjęcie z serwisu pixabay

Analiza porównawcza utworów Zbigniewa Herberta: „Mój ojciec” i Tadeusza Nowaka: „Jak się przed tobą wytłumaczę”. Oba teksty wyrażają tęsknotę za ojcem, który oddalił się lub zmarł, a o różnicy między nimi w sposobach ujęcia tematu decyduje wiek, dojrzałość, świat wewnętrzny podmiotów lirycznych, czyli synów. Obraz rodzica ukształtowany został przede wszystkim w oparciu o przeżycia charakterystyczne dla okresu, w którym się o nim intensywnie myślało bądź myśli. Duże znaczenie ma także środowisko, obyczajowość, kultura, model wychowania, w jakich dzieci wzrastały. 

Bohater i podmiot mówiący utworu Herberta tęskni za ojcem, nie pojmuje go, bardzo chciałby jednak gdzieś najważniejszego mężczyznę dzieciństwa odnaleźć. W ostatniej zwrotce padają słowa: „wyszedł i nie wrócił”. Świat dziecięcej wyobraźni łagodzi nieodwołalność, surowość słów i całe pokłady smutku, jakie niosą. Wczesny okres życia naznaczony jest jednak stałą troską nierozumienia. Dorośli są jakby innym światem, niepojmowalnym, dość niedostępnym. Sen miesza się z jawą, rzeczywistość z baśniami. Dlatego ojciec mógł latać na dywanie unoszony przez cztery wiatry, a wyszedł przez okno, gdy ktoś nierozważnie zdjął firanki. Podmiot liryczny między motywy beztroskiej zabawy wplata słowa będące znamionami smutku, może nawet zawodu:

nie wiem czy oczy przymknął z żalu

czy głowy ku nam nie odwrócił

Gdy brakuje kogoś, chciałoby się wiedzieć, czy ów ktoś, tak ważny, również podziela smutek z powodu rozstania, oddalenia.

W „Jak się przed tobą wytłumaczę”, choć podmiot liryczny to mężczyzna niemłody, myślący już o śmierci, także, jak podmiot liryczny utworu Herberta, bardzo wyraźnie widzi postać ojca. To ktoś będący trwałym elementem świata, jedyna osoba w nim wyodrębniona, oznaczona, mająca tożsamość, mocne przekonania, wymagająca od bohatera konkretnych zachowań, postawy. Życie dla bohatera jest czymś „nieprzytomnym”. W pierwszej zwrotce mówi on o ludziach, ale nie mają imion, nie różnią się od siebie wiekiem, płcią, relacjami z podmiotem lirycznym. „Dotykają” go. Nie są to zatem spotkania wartościowe, raczej powierzchowne, może nawet nieprzyjemne. Podmiot liryczny przyznaje się do narastającego smutku.

W drugiej zwrotce oświadcza, że jest już gdzieś daleko, poza granicą życia, obok swego ojca. Takie ma odczucia: „wciąż mi się zdaje”. W trzech kolejnych zwrotkach budowany jest obraz rodzica i relacji z nim. Ojciec tu nie przypomina zatopionego w chmurze dymu estety, intelektualisty, może marzyciela, tak zapamiętanego przez małe dziecko, a wspominanego po latach, z utworu Herberta. To ktoś niesłychanie wymagający, surowy, bez wątpienia przywiązany do tradycji, wiary, traktujący poważnie obowiązki wynikające z religijnej praktyki, modlitwę, udział w nabożeństwie. To najprawdopodobniej człowiek ze wsi, który nieufnie, bez akceptacji patrzył na społeczny awans syna, jego związki z teatrem. Podmiot liryczny uważa go jednak za autorytet. Zastanawia się, jak wytłumaczy się przed nim, co mu powie. Z rękami ojca skojarzone zostało słowo „dostojeństwo”, z patrzeniem na nie „pokora”. To obraz bardzo tradycyjnych ról ojca i syna, przedstawienie relacji, w której rodziców się bezwzględnie szanuje, słucha, traktuje serio.

Znamienne jest, że na relacje z ojcem odejście bohatera do miasta nie wpłynęło. Stojąc u końca swej drogi, bez względu na to, czy to określenie subiektywnego odczucia, czy stanu faktycznego, bohater myśli o ojcu. Motyw lasu, w którym syn gubił ziarna różańca, czyli swoją wiarę w Boga, może kojarzyć się z Boską komedią Dantego. Tam bohater także błądził w lesie, zanim rozpoczął swą ratującą duszę podróż po zaświatach, którą wyjednała dla niego Beatrycze.

Ojciec w utworze Zbigniewa Herberta to postać uformowana na poły w oparciu o świat baśni wypełniający wyobraźnię malca, dla którego granica między postaciami realnymi a literackimi ma prawo się jeszcze zacierać. Stąd nadanie rodzicowi tożsamości Sindbada, by łatwiej móc zrozumieć jego nieobecność, oddalenie, inność. Zaginiony ojciec gubił się w atlasach, a odnalazł w zagranicznej ilustracji. Dzieciom w pamięci obrazy osób, nawet ważnych, potrafią się zacierać. Małemu bohaterowi mogło się wydawać, że pojawił się wizerunek taty na znaczku lub obrazku pokazującym egzotyczne kraje. Nic w tym świecie nie jest groźne, ostateczne, nieodwołalne. Zbigniew Herbert znakomicie odtworzył umysłowość dziecka. Ojciec jest, przecież się odnalazł. Mój tata to ktoś ważny, oczywiście, to sam gubernator. Jego oddalenie może być chwilowe. Relacje czasowe w wyobraźni malca są przecież zmienne, nieprecyzyjne. „i czas przemija lecz nie zmienia”. Syn, przecież mały bardzo człowiek, kochał bliskiego, choć tajemniczego mężczyznę. Starał się go zrozumieć i współczuł mu, sądząc, że jako wielki podróżnik, literacka postać cierpi zamknięty w czterech ścianach i unieruchomiony w fotelu, blisko  z rodziną.

Ojciec w wierszu Tadeusza Nowaka to ktoś, komu można zawsze wierzyć i ufać, choć stawia on twarde warunki. Ich bezwzględność pełni rolę filarów, o które chce oprzeć się bohater w trudnym dla siebie czasie, być może przed śmiercią. Ojciec to człowiek pracy, rolnik. Idzie wszak „siwą łąką” i jest „wpatrzony w miedzę pod butami”. Od teatru, mającego w sobie coś z fałszu, błazenady woli nabożeństwo i modlitwę. Syn próbował żyć inaczej niż życzyłby sobie ojciec, ale po latach podporządkowuje mu się bez szemrania. Ma nawet teraz wobec niego poczucie winy. Boi się, że nie uszanował wszystkiego, czym został przez rodzica obdarzony.

W utworze Herberta bohater z pamięci wyławia obrazy, zapachy, dźwięki. Świat miał dla dziecka magiczne bogactwo doznań, w którym baśń i rzeczywistość przenikały się i wzajemnie wzbogacały. Bohater był naiwny. O palmach mógł mówić z równą pewnością siebie i na tym samym oddechu jak o liberalizmie. W dziele Nowaka zapamiętany ojciec twardo stoi na ziemi, teatralne gesty zostały bezwzględnie odrzucone. Oparcie w trudnych chwilach daje w jego świecie ludziom niewzruszona wiara i szacunek dla rodziców.

Oba teksty przedstawiają utratę, nieobecność kogoś niesłychanie ważnego. Ukazują jednak relację syn-ojciec w zupełnie różnych momentach życia. Stąd odmiennie zgoła wyrażana tęsknota, odczucie nieobecności i potrzeba zbliżenia.

Środki stylistyczne zastosowali autorzy odpowiednio do potrzeb kreacji przedstawionego świata. W utworze Herberta dominują czasowniki w czasie przeszłym. To naturalne, przecież tekst odnosi się do dzieciństwa. Podmiot liryczny wspomina „odległe czasy”. Kilka czasowników znalazło się w czasie teraźniejszym, ale mówią o stanach minionych. To takie „teraz”z przeszłości, może „teraz” w rzeczywistości magicznej, może wieczne „teraz” w pamięci. 

Nowak stosuje czas teraźniejszy i przyszły, ponieważ jego bohater wykracza przed siebie, przewiduje spotkanie z ojcem w zaświatach, tam gdzie na niego czeka. Przeżywa też głęboko teraźniejszość jako stan niekomfortowy, wie, że rozmowa z rodzicem może być trudna, gdy do niej dojdzie. 

Tekst Nowaka cechuje polszczyzna prostsza, bardziej bezpośrednia, choć i w jego tekście nie brak metafor:

smutku oduczycie„, „bębny ziemi„, „twarda ręka„, „niebo krążące„, „rąk dostojeństwo„.

Pierwsza i trzecia z wymienionych wyżej nie zaskakują, znajdują się w języku potocznym, wcale niepoetyckim. Bohater mówi o ojcu jako o człowieku prostym, mającym jednoznaczny stosunek do wielu rzeczy, nielubiącym fałszu, pustej zabawy. U Nowaka występują apostrofy, do ojca, do ludzi, do życia. Jest też pytanie retoryczne. Wszystko to nadaje językowi ton podniosły, poważny. 

Leksykalne środki stylistyczne w utworze Herberta ilustrują atmosferę życia z ojcem estetą, miłośnikiem France’a, dobrego tytoniu do fajki, w którego domu dzieci znały baśnie z dalekich krajów, przeglądały znaczki. 

Niebieskie chmury aromatu”  to synestezja, „zdejmował zapach„,”smakował uśmiech” też. 

Metaforami są: „czas nie zmienia„, „odjeżdżał na czterech wiatrach„.

Zarówno Zbigniew Herbert, jak i Tadeusz Nowak wykorzystali zjawisko współbrzmienia. W „Moim ojcu” rymy są na przemian dokładne i niedokładne. Dominują te drugie. Więcej dokładnych rymów widać w „Jak się przed tobą wytłumaczę”.

Obaj autorzy zbudowali wiersze toniczne ze stałą lub zbliżoną liczbą zestrojów akcentowych, czego efektem jest muzyczność utworów. W „Moim ojcu” w każdym wersie jest 9 sylab i stałe miejsce ostatniego akcentu, co zbliża go do wiersza sylabicznego. „Jak się przed tobą wytłumaczę” w każdym wersie ma 11 sylab i także końcowy akcent w stałym miejscu na przedostatniej sylabie (jeden wyjątek).  

Nawiasy ograniczają zestroje akcentowe, czyli wyrazy bądź połączenia jednego lub więcej wyrazów jednosylabowych z wielosylabowym. Pomarańczowy kolor oznacza akcent, pozioma linia sylabę. 

Układ zestrojów akcentowych w „Moim ojcu” – pierwsza zwrotka: 

( — () () () 

() () (— — )

() ((— — ) 

() () (()

() (— — ()

(— — —) () ()

(() (— — )

( — ) () () 

Jak widać, dominują trzy zestroje akcentowe w wersie. Czasem pojawiają się cztery. 

Układ zestrojów akcentowych w „Jak się przed tobą wytłumaczę”: 

() () (— — ) () 

() () () (— — )

( ) ( ) () (— — )

() () () (— — )

() () () ( — —)

() () () () ( )

W utworze Nowaka dominują cztery zestroje akcentowe w wersie, czasem jest ich pięć.

Melodyczność i dość tradycyjna forma jak na utwory współczesne, podkreśla rangę tematu, wzmacnia warstwę emocji w tekście. 

 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *