Bohumil Hrabal: “Pociągi pod specjalnym nadzorem” – omówienie, opis, analiza, opracowanie

15 stycznia, 2024 7:02 Zostaw komentarz

Kadr z filmu Jiřiego Menzla

Niezwykłej urody opowiadanie, czytane raz za razem, zachwyci Was urokiem realiów prowincji, oczaruje ciepłem opowieści młodego, bardzo wrażliwego mężczyzny, całą paletą uczuć, szczerością wyznań, rubasznym humorem, spokojnym rytmem codzienności, w które wplatają się jakoś naturalnie i nieoczekiwanie bohaterstwo, piękna miłość, a nawet serce okazane wrogowi. Zapraszam do lektury omówienia tego arcydzieła czeskiej literatury, którego rdzeniem są zwierzenia dwudziestodwuletniego praktykanta, nieśmiałego elewa, Miłosza Pipki z jego dni ostatnich, a towarzyszą mu w tej drodze między innymi: ukochana Masza, dyżurny ruchu, Władysław Całusek z budzącym powszechny szacunek erotycznym temperamentem, telegrafistka Zdeniczka Święta oraz zawiadowca stacji, który  marzy o awansie do stopnia inspektora kolei państwowych, hoduje gołębie i działa w Towarzystwie Odnowy Moralnej w Pradze. 

Akcja utworu osadzona została pod koniec wojny, w 1945 roku w małej miejscowości, przez którą przebiegał ważny kolejowy szlak. Tytułowe pociągi pod specjalnym nadzorem to transporty wojska, uzbrojenia, amunicji zwożone przez Niemców do ojczyzny na gwałt w celu podjęcia ostatniej, rozpaczliwej obrony. Stanowiły cel dla akcji czeskiego ruchu oporu.

Wypełniają tę historię postaci zwykłych ludzi, trochę śmiesznych, trochę nieporadnych, powciąganych na siłę w tryby wojenno-okupacyjnych wydarzeń. Wciąż toczyło się przecież ich zwykłe życie, w którym musieli wykazać się zaradnością, sprytem, umiejętnością rozwiązywania bieżących problemów. Świat oglądamy oczyma Miłosza Pipki. Rozpoczął zawodową drogę i miał dwóch mentorów, zawiadowcę i dyżurnego ruchu, a długo jego największym nieszczęściem była nieudana seksualna inicjacja.

Codzienność ukazywana przez Hrabala w zadziwiający sposób nasycona jest magią. Nad losem prostych ludzi unosi się aura tajemnicy. Spadające skrzydło strąconego samolotu przyciąga uwagę całej okolicy, jakby to był anioł z obrazów Chagalla, by w końcu po upadku stać się zdobyczą przedsiębiorczych szabrowników. Tu nawet kolaboranci i zdrajcy budzą odrobinę sympatii swoją przyziemną bezczelnością, zarozumialstwem i groteskowym wynoszeniem się ponad rodaków.

Ostemplowanie w godzinach pracy pośladków telegrafistki, Zdeniczki Świętej, zuchwały czyn dyżurnego ruchu, Władysława Całuska przynosi mu w okolicy sławę. Chcą poznać go osobiście arystokraci w pobliskim zamku księcia Kinskiego, znajomi hrabiego, który kazał przez zawiadowcę przekazać Całuskowi, że mu zazdrości i że jemu samemu coś takiego nie przyszłoby do głowy.

„Pan dyżurny ruchu patrzył w błękitne niebo; teraz i ja widziałem na tym niebie to co on: cały firmament zakrywała leżąca postać naszej telegrafistki, Zdeniczki, której pan dyżurny ruchu delikatnie podnosi spódniczkę, po czym bierze jedną pieczątkę po drugiej i energicznymi ruchami odbija te pieczątki na dupeńce telegrafistki… i widziałem, jak drużyna konduktorska wraz z kierownikiem pociągu i obsługą lokomotywy, jak wszyscy wpatrują się w niebo i wszyscy widzą tam to samo: owo przepiękne zdarzenie, dla którego zatrzymali się tutaj pod pretekstem, że muszą robić parę.

A kiedy napatrzyli się już na niebo, zaczęli spoglądać ze zdumieniem na dyżurnego ruchu, pana Całuska, który stał się naraz piękny.”

Z okolicy na wieść o dokonaniach dyżurnego ruchu pod byle pretekstem ściągali pracownicy kolei. I popatrzcie, jak powyżej Hrabal sferę sacrum łączy zręcznie z profanum.

A gdyby, nikczemni hipokryci, nie spodobał się wam mój wpis, to przeczytajcie, co znajduje się w kanonicznej księdze Biblii, w Pieśni nad pieśniami, która jednocześnie, choć we fragmentach, figuruje w zatwierdzonej przez MEN liście lektur szkolnych i obowiązkowych:

„Piersi twe jak dwoje koźląt,

bliźniąt gazeli

               co pasą się pośród lilii.”

Rozdział 4 wers 5.

(Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań -Warszawa 1980)

Pisarz czeski, Hrabal Bohumil opowiada o świecie z bezwstydną, jak nam się czasem wydaje, prostotą, wplatając w fabułę nutkę mistycyzmu, humor, tragizm, ale i czułość.

W powszechnym mniemaniu Czesi to naród Szwejków, sybarytów, piwoszy, ospałych życiowych pragmatyków, leniwych pożeraczy knedli, rubasznych biesiadników i uczestników wiejskich zabaw. Trochę ten wizerunek podtrzymany jest przez Hrabala na tak zwanym „wejściu”. Narrator przedstawia historię swej rodziny, przede wszystkim mężczyzn w rodzie, zaznaczając, że „żadna rodzina nie leżała tak na wątrobie całemu miastu” jak jego.

Ojciec Miłosza w wieku czterdziestu ośmiu lat przeszedł na emeryturę, ponieważ przepracował podwójną liczbę wymaganych do odejścia z zawodu lat. Zaczął jeździć parowozem w dwudziestym roku życia. Nie pomyliłem się. Tak! Wszyscy w okolicy mu zazdrościli. Człowiek ów gromadził całą masę nieużywanych już przedmiotów, drobiazgi, części, elementy mechanicznych urządzeń, które potem życzliwie odsprzedawał potrzebującym, gdy w żadnym sklepie ich dostać nie mogli.

Prawdziwą zakałą był jednak pradziadek. Podczas Wiosny Ludów, gdy studenci prascy rzucali kamieniami w żołnierzy, pradziadek dostał w kolano i zaczął z tego tytułu pobierać rentę. Otrzymywał ją przez siedemdziesiąt lat aż do upadku Austrii, a potem w okresie Republiki wypłacano mu też co nieco, choć w skromniejszej wysokości. Pradziadek za dukata dziennie, którego długo dostawał, kupował butelkę rumu i dwa opakowania tytoniu. Nierzadko naigrywał się z ciężko pracujących robotników.

Dziadek został hipnotyzerem, występującym jednakowoż w pomniejszych cyrkach. Sąsiedzi, oczywiście, dostrzegli w tym wyborze zawodowej drogi chęć jak najłatwiejszego przejścia przez życie. Niemniej jednak to on okazał się bohaterem, nieco groteskowym, jak przystało na tę opowieść, ale przecież bohaterem. Dziadek Łukasz próbował zatrzymać kolumnę czołgów jadących na Pragę. Oczywiście, został rozjechany. Jego oderwana od ciała głowa wciągnięta została między gąsienice i koła. Potem dużego wysiłku i dyplomatycznych talentów wymagało wydostanie przez ojca Miłosza tej głowy, by dziadkowi po chrześcijańsku sprawić pogrzeb.   

Niemcy jednakowoż ataków czechosłowackiego ruchu oporu na transporty wojskowe się obawiali, a radca Murarick, folksdojcz o swojsko dawniej brzmiącym nazwisku „Murarzyk” powiedział: „Czesi to śmiejące się bestie”. Warto zapamiętać, by sąsiadów z południa wreszcie przestać lekceważyć.

Na pewnych odcinkach do lokomotyw zabierano kolejarzy z okolicy w charakterze zakładników. Elew Pipka też tego doświadczył. Dlatego jeśli ktoś myśli, że opowieść Miłosza jest niepoważna i błaha, to myli się okropnie.

Hrabal nie stroni od grozy okupacyjnego terroru, pokazuje, jak brutalni napastnicy po odniesieniu ran człowieczeją, łagodnieją. Tuż przed kulminacyjnym momentem na stację, gdzie toczy się akcja, wjeżdża pociąg z uciekinierami z Drezna po gigantycznym nalocie aliantów i spaleniu starówki.

Pani Karaskowa zamknięta w 1940 a wypuszczona pod koniec 1944 wycierała w Peczkamie krew po egzekucjach, cztery lata. Kat był dla niej miły, częstował szynką i i prosił, by mu czasem śpiewała. Postradała zmysły.

Miłosz to wrażliwy dobry chłopak, którego bólem przejmuje nawet cierpienie przewożonych w nieludzkich warunkach zwierząt. Kiedy odwiedzał swoją daleką ciotkę, Beatrycze, siostrę pracującą w szpitalu i opiekującą się umierającymi żołnierzami niemieckimi, to Miłosz płakał z litości nad nimi i żalu, zwłaszcza gdy żegnali się ze swoimi ukochanymi i żonami, radzili im, za kogo powinny wyjść za mąż, jak załatwić sprawy związane z dziećmi i majątkiem. Przejmował się też, gdy widząc uciekinierów w pociągu z Drezna, nie potrafił się nad nimi litować. 

Kadr z filmu Jiřiego Menzla 

Świat tego opowiadania przepełniony jest postaciami jeśli nie groteskowymi w pełni, to podejmującymi groteskowe projekty, zachowującymi się dziwacznie, a jest tych motywów tak wiele, że należy w tym upatrywać jakiejś specjalnej metody autora w widzeniu rzeczywistości, badaniu jej i przedstawianiu, oczywiście.

Z folwarku transportowi wojskowemu przypatrywał się z ciekawością gminny półgłówek Jordan, a książę Kinski z wygranych na konnych wyścigach zaczął stawiać kiedyś za malutką stacją ogromne kino, teatr i salę koncertową. Projektu nie dokończył. Zamienił to, co powstało, w spichlerz na ziarno, do którego jednakowoż prowadziła rzymsko-grecka kolumnada.

Czy trzeba dodawać, że śledztwo w sprawie ostemplowania, no wiecie czego, telegrafistki Zdeniczki Świętej miało charakter groteskowy? Radca Murarick pytał, czy dyżurny ruchu wywierał naciski, ale dziewczyna, uśmiechając się, oświadczyła, że sama się położyła i czekała, co zrobi Całusek. Do ograniczenia wolności zatem nie doszło. Murarick widział jeszcze szansę w oskarżeniu dyżurnego o hańbienie mowy niemieckiej, języka urzędowego, państwowego, gdyż połowa pieczęci składała się ze słów niemieckich właśnie.

Hrabal czasem zadziwia nas oryginalnym poczuciem humoru, bawimy się znakomicie, ale opowieść o elewie Miłoszu Pipce wzrusza nas do głębi zwłaszcza tam, gdy uporać się musi ze swoimi lękami i niepewnością związanymi z intymnym spotkaniem z Maszą. Jak sobie poradził i czy to dobra droga? Sami przeczytajcie, oceńcie, zdanie sobie wyrabiajcie. 

Miłosz wykonał też zadanie zlecone mu przez ruch oporu w osobie pana Całuska. Kiedy czekał na detonację rzuconego ładunku, został postrzelony przez niemieckiego żołnierza z budki wartowniczej na końcu składu. Wartownika trafił natomiast z rewolweru Miłosz, gdy siedział jeszcze na maszcie semafora. Po chwili obaj śmiertelnie ranni leżeli obok siebie, czekając na śmierć.

Miłosza zastanawiał fakt, że obaj się postrzelili, a przecież w innych okolicznościach, gdyby spotkali się gdzieś w cywilu, może porozmawialiby z sobą, polubili, a kto wie, może i zaprzyjaźnili. Tracąc czucie i wzrok, trzymał jeszcze za rękę niemieckiego żołnierza.

W trakcie wielkiego i doniosłego aktu wybaczenia, zbratania się z wrogiem umierający Miłosz Pipka nieżyjącemu już, anonimowemu Niemcowi, trzymając go za rękę, powtarzał: „Trzeba było siedzieć w domu na dupie”.

Wspaniali są Czesi z tą swoją bezpośredniością, której braku logiki prawie nigdy zarzucić nie można.

Oddajmy na koniec głos zawiadowcy stacji, postaci też różnobarwnej i ciekawej. Utyskując na upadek obyczajów i swawolę erotyczną pracowników kolei, takie oto słowa wypowiedział:

„ – Kanapę zniszczyli! – krzyczał pan zawiadowca. – Rozdarli na pół kanapę zawiadowcy! A dzieje się tak dlatego, że nic już nad ludźmi nie ma! Ani Boga, ani mitu, ani alegorii, ani symbolu. Jesteśmy sami na świecie, dlatego wszystko jest dozwolone… ale nie dla mnie. Dla mnie Pan Bóg istnieje. A dla tamtego świńskiego wieprza istnieje tylko kotlet schabowy, knedle i kapusta.”

„Ani Boga, ani mitu, ani alegorii, ani symbolu” – coś specjalnego dla patentowanych polonistów. Uczta, po prostu uczta… duchowa, intelektualna biesiada z przytupem.

A tu znowu wesoło: „ – Przekleństwo wieku erotyki. Wszystko jest przeerotyzowane! Wszędzie same pokusy. Wyrostki i dzieci zakochani w dziewczynkach pasących gęsi. (…) Pod sąd pisarzy i wychowawców, i sprzedawców pornograficznych książek i obrazów! (…) Na ławę oskarżonych z nauczycielami, którzy pozwalają na wykłady o sprawach płci!”

Jak widać, nie znaleziono sposobu na wprowadzanie młodzieży w świat intymnego życia. W każdym razie nie znaleziono sposobu, który wszyscy by zaakceptowali, nie budził kontrowersji i był odpowiedni dla wszystkich. Ludzie różnią się wrażliwością, wychowaniem, charakterami. Konserwatyści z progresywistami wyrywają sobie młodzież z rąk. Uzależnienie od pornografii to faktyczny problem, nikt nie zaprzeczy. Seksualizacja w przestrzeni publicznej, reklamie też osiągnęła stan przesytu i chyba daje efekt odwrotny od tego, co zadała nam matka natura. Trudno jednak nie uśmiechnąć się przy świętym oburzeniu zawiadowcy i nie zauważyć, że nie wszystkie apokaliptyczne przepowiednie się sprawdzają.

Moi drodzy, jak mnie znacie, to wiecie, że gaduła ze mnie straszna. Nie wyczerpałem absolutnie tematu treści i artyzmu opowiadania Hrabala. I dobrze. Macie, czym się cieszyć i co odkrywać. Pod spodem będzie trochę linków, by zachęcić Was do poznawania zasobów bloga – bazy wiedzy.

„Rzeźnia numer pięć” – powieść Kurta Vonneguta między innymi o bombardowaniu Drezna podczas drugiej wojny światowej. Dużo czarnego humoru i groteski. Pod linkiem opis, recenzja, omówienie.

„Romeo i Julia” – rzecz znana, ale czy naprawdę dobrze znana? Zapraszam do lektury analizy i omówienia. Historia miłości i nienawiści. 

„Miłość w czasach zarazy” , autorem jest Gabriel García Márquez – przykład realizmu magicznego, atmosfera zbliżona do tej z prozy Hrabala. Zajrzyjcie do artykułu, poczujecie się zachęceni, by powieść przeczytać, kupić, może wypożyczyć.

„Chłopcy z Placu Broni” – doskonała powieść dla młodszych nastolatków o poszukiwaniu drogi do bycia mężczyzną. Link prowadzi do obszernego omówienia i analizy.

„Imię róży” – recenzja, opis, omówienie wspaniałej powieści Umberto Eco, gdzie także narratorem jest młodzieniaszek doświadczający pierwszy raz magii miłości.

Filmy – omówienia:

„Jak rozpętałem drugą wojnę światową” – doskonały humor i narodowa terapia.

„Buntownik bez powodu” – o trudach dorastania.

„Amelia” o przełamywaniu się nieśmiałych.

„Co gryzie Gilberta Grape’a” – młody człowiek dokonujący słusznego wyboru między erotycznym uwikłaniem a prawdziwą miłością, rodzinny dramat z pogodnym finałem.

„Europa” Larsa von Triera – historia poczciwego, naiwnego idealisty uwikłanego w polityczną grę na terenie zajętej przez Amerykanów okupacyjnej strefy w Niemczech.

„Forrest Gump” – główny bohater, trochę jak elew Pipka nie bardzo sprawia wrażenie kandydata na bohatera, a jednak nim zostaje… i nie tylko w boju z karabinem w ręce.

Korzystałem z tekstu w przekładzie Andrzeja Czcibora-Piotrowskiego.

Pozdrawiam Was, miłośnicy literatury, filmu, czeskiej kultury, wszelkiej kultury.

Jeśli chcecie wynagrodzić autora bloga, podeślijcie link znajomym, zainteresujcie się ofertą firmy Sztuka Słowa, polubcie fanpejdż na Facebooku: Klasyka Literatury i Filmu. Wracajcie tu i przeglądajcie wpisy, które możecie traktować jak rekomendacje, co obejrzeć, co przeczytać… A może miło Wam będzie pochylić się wraz ze mną nad dziełem, z którym się już zetknęliście i postanowiliście do niego wrócić.  

Materiały adresowane do maturzystów i ósmoklasistów pod zakładką: Jak pisać?

Pod hasłem „Blog” po rozwinięciu „harmonijki” znajdziecie dział „Film”.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *