Wisława Szymborska: „Nienawiść” – analiza, interpretacja, omówienie, środki stylistyczne, konteksty

3 listopada, 2017 21:36 Zostaw komentarz

Utwór „Nienawiść” to tekst, w którym autorka uniknęła schematycznego ujęcia odwiecznego tematu zła. Napisała pozorną pochwałę nienawiści, przedstawiając najbardziej zastanawiające jej cechy: siłę, żywotność, moc wpływania na historię, trwałość oddziaływania na ludzkie gromady i jednostki. Nie dość, że artystka posłużyła się personifikacją abstrakcyjnego pojęcia, to jeszcze nadała nienawiści kolejno cechy kilku różnych postaci. Konwencję pisania a rebours wzbogaciła, jak nieraz, mozaiką wyrafinowanej metaforyki i elementów mowy potocznej.

Dla języka mówionego, podsłuchanego, podpatrzonego znalazła autorka miejsce już na początku.

Spójrzcie, jak wciąż sprawna, 

Jak dobrze się trzyma

Tak jak byśmy słyszeli dwie zawistne panie wskazujące ze złością na trzecią, która właśnie przyjechała ze SPA lub choćby wyszła od fryzjera.  „Spójrzcie…” i „jak dobrze się trzyma”. Odzywka jak najbardziej na miejscu, gdy zdamy sobie sprawę, że wiek nienawiści odmierzać można tysiącleciami.

Określenie czasu „w naszym stuleciu” powinno zwrócić czytelnikowi uwagę na fakt, że z bieżącym wiekiem powinniśmy się do pewnego stopnia identyfikować, czuć za niego odpowiedzialni. Wiele niedogodności z biegiem stuleci ludziom udało się z życia usunąć. „Nasz wiek” to swego rodzaju zwieńczenie procesu przemian, procesów demokratyzacji, modernizacji, uprzemysłowienia, globalizacji… To już sobie dopowiadam. Mitowi tryumfującego pochodu ludzkości na drodze postępu przeczy znakomita kondycja nienawiści. Pozostała w swej pierwotnej mocy, nieokiełznana, destrukcyjna niczym greckie erynie bądź ich rzymskie odpowiedniczki: furie. Nie uległa w tej poetyckiej wizji ucywilizowaniu.

Drugą cząstkę tekstu otwiera niezwykle ważne stwierdzenie: „Nie jest jak inne uczucia”. Dalej, w zwrotce czwartej płyną pełne ironii, sarkastyczne kpiny z braterstwa i współczucia. Nienawiści podmiot liryczny przypisuje potężną moc.

Rodzi ona sama przyczyny, które budzą ją do życia, a zatem działa jak swoiste perpetuum mobile. „Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.” Bezsenność dodaje jej sił. Wypowiedziane bez patosu, tak po prostu, niemal codziennym językiem słowa uderzają z niezwykłą celnością. Prawda to przecież: im dłużej nienawiść trwa, tym większych mocy nabiera.

Paradoksem jest to, że wartości i hasła otoczone powszechnym szacunkiem potrafią uwolnić zachowania agresywne i nienawistne. Nienawiść wzrosnąć potrafi na glebie szlachetnych odczuć i porywów, kamufluje się zatem, wprowadza w błąd i, zdaniem podmiotu lirycznego, zawsze wygrywa.

Tu znów widać znakomicie wykorzystany język mówiony:

Religia nie religia –

(…)

Ojczyzna nie ojczyzna –

(…)

Niezła i sprawiedliwość na początek.

Czasem tak mówimy: zostały mi jakieś rzeczy do napisania: sprawozdania, nie sprawozdania, raporty nie raporty. Zdradzamy w ten sposób nieco lekceważący stosunek, niechęć do precyzyjnego wyliczenia.

Nienawiść raz uwolniona pięknymi hasłami, wypuszczona na wolność pędzi i niczym nie daje się okiełznać. Na jej twarzy widać miłosną ekstazę. No cóż, kocha to, co robi. Szymborska między wierszami napomknęła to i owo o naszej hipokryzji. Wszak dać się porwać nienawiści przez ducha wzniosłych uczuć i najwyższych wartości, to przecież utknąć w nie lada błędzie i to, jak wynika z przesłania poetyckiego tekstu, często na długie lata. Za ów błąd płaci się ludzkim życiem, cierpieniem, krzywdą.

Oprócz owego przewrotnego potraktowania nienawiści, oprócz tego, że jej potępienie okryte jest pozornym podziwem i pochwałą, w utworze dominuje personifikacja, opisywanie zjawiska, jakby było człowiekiem. To stary literacki zabieg, znany choćby z Biblii, z księgi Genezis, gdzie Bóg, aby mniej wykształceni odbiorcy łatwiej go sobie mogli wyobrazić, przyrównany został do ogrodnika, garncarza i chirurga. Wszak decyduje się stworzyć człowieka, ponieważ nie ma nikogo, kto nawadniałby ogród. Lepi go z gliny, a Adamowi w trakcie jego snu wyjmuje z ciała żebro.

Nienawiść w utworze Szymborskiej zadziwia fizyczną sprawnością, zdolnościami i zmysłem kreowania piękna.

Któż może brać przeszkody „lekko”, kto „przyklęka na starcie”, kto zrywa się „do biegu”, „pędzi” i „dobija do mety”? To lekkoatletka, sportsmenka.

A o kim można powiedzieć:

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita” ?

O studentce albo młodej pracownicy firmy.

Piękno może tworzyć z kolei artystka. Jest także namiętną kochanką:  

Twarz jej wykrzywia grymas

ekstazy miłosnej.”

Ileż słów uznania przekazuje podmiot liryczny, ileż podziwu wyraża dla nienawiści?  

Jest starsza i młodsza od innych uczuć jednocześnie. Jest wieczna, nie zasypia, a jeśli już, to nigdy na długo. Powraca. Podmiot liryczny zapewnia, że ona zawsze poczeka na właściwy dla siebie moment, chciałoby się powiedzieć „cierpliwa jest” niczym miłość z Hymnu świętego Pawła.

swoje wie” – a zatem nie daje sobą kierować, manipulować, co w mistrzowski sposób wyraża dobrze znana z mowy potocznej fraza. Rozumie także, ma pewność, na jakie ludzkie odruchy i instynkty może liczyć. 

Współczucie i braterstwo są ślamazarne i cherlawe… Nie porywają tłumów, nie mogą pierwsze „dobić do mety”.

Jako artystka tworzy przykuwające uwagę spektakle, kompozycje ognia, dymu, eksplozji. Nieobce są jej kategorie patosu i rubasznego humoru. Nie możemy zaprzeczyć, zainspirowała wielu poetów, pisarzy i mistrzów pędzla. Czytając ten wiersz, naprawdę mamy ochotę co chwila zadać pytanie: DLACZEGO?

W opisie nienawiści jako artystki szczególnie cenne wydaje mi się spostrzeżenie:

„A nade wszystko nigdy jej nie nudzi

motyw schludnego oprawcy 

nad splugawioną ofiarą.” 

Znęcający się krzywdziciel czuje się lepiej, gdy dręczony przez niego człowiek nie przypomina ludzkiej istoty, jest uprzedmiotowiony, odarty z godności. Zastanawiająca, rzeczywiście, jest ta powtarzalność realizowanych od wieków scenariuszy przemocy, krzywdy i poniżenia.

Podmiot liryczny udaje przed nami swoje prawdziwe uczucia, gra, kryje się za tarczą ironii. Przecież nie może naprawdę podziwiać, szanować nienawiści, fascynować się nią do końca. Utwór podczas lektury, wers za wersem podsyca naszą ciekawość. Finał nie pozostawia nam cienia nadziei.

Na końcu, w ostatniej zwrotce artystka wykorzystuje znany z innych tekstów zabieg przełamania stałych związków frazeologicznych. Nie wolno czytać ich dosłownie. Nie należy też niczego w nich zmieniać. „Śmiało patrzeć w przyszłość” nie oznacza spoglądania przed siebie w sensie literalnym. Związek oznacza wiarę we własne siły, oczekiwanie sukcesu. Poetka każe nam go odczytać tak, jakby to był związek luźny, a nie stały. Nienawiść patrzy śmiało w przyszłość, ponieważ ma świetny wzrok snajpera.  Szymborska sięga także po związek „ślepa nienawiść” i też traktuje go dosłownie, twierdząc, że przecież widzi świetnie. Ślepota w stałym związku frazeologicznym oznaczała zawziętość, nieracjonalność.

Znakomitym pomysłem było nadanie tekstowi tonu swobodnej wypowiedzi w lekkim polemicznym tonie. Podmiot liryczny zwraca się do odbiorcy „spójrzcie”, stawia retoryczne pytania, imituje westchnienie „Ach, te inne uczucia – ”. Przytacza potoczne sądy, by im zaraz zaprzeczyć.

Mówią, że ślepa. Ślepa?

Ma bystre oczy snajpera

Okazuje się, że z wiarą i pewnością siebie w przyszłość patrzy tylko ona jedna.

Nie brak w tekście znakomitych metafor:

Jest mistrzynią kontrastu

między łoskotem a ciszą,”

Jakże to daje do myślenia? Łoskot bombardowania, cisza po zamordowanych.

PODSUMOWANIE

Może autorka jest zbyt surowa… jednak znane są przypadki, kiedy nienawiść udało się nieco zdławić. Do religii i ojczyzny usprawiedliwiających zbrodnię można by dodać jako ideę wyzwalającą zło w ludziach: dobrobyt i hasło zniesienia wyzysku.

Szymborska nie jest poetką odwołującą się do chrześcijaństwa wprost. Nie znajdziemy w jej poezji Boga. Nie przeszkadza to jednak w tym, by wzywała nas, choćby w tak przewrotny sposób, do czujności i przeciwstawiania się złu. 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *