Zbigniew Herbert: „Dlaczego klasycy” – analiza, interpretacja, omówienie

28 września, 2017 15:40 Zostaw komentarz

„Dlaczego klasycy” Zbigniewa Herberta to swoiste credo artysty. W tekście tym wyjaśnia, dlaczego klasycyzm, kultura antyku jest mu tak bliska, dlaczego uczynił ją dla siebie duchową ojczyzną. Program poetycki i jednocześnie ideowy Herberta powstał częściowo jako reakcja na odcięcie Polski od jej źródeł, a stało się to na skutek konferencji w Jałcie. Decyzją pierwszych władców chrzest przyjęto z Rzymu, a nie Konstantynopola. Za tym poszły wieki współistnienia z Zachodem, europejską kulturą intelektu, prawa, wolności jednostki, duchowego dziedzictwa. Na przekór wyrokom historii Herbert stale nam w czasach PRL-u o tym przypominał.

Tekst utworu podzielony został na trzy części. W pierwszej podmiot liryczny w rzeczowy sposób informuje nas, że w czwartej księdze „Wojny Peloponeskiej” Tukidydes opowiada o swojej nieudanej wyprawie. To, co podmiot mówiący podkreśla poprzez długie wyliczenie, to fakt, że czytając Wojnę Peloponeską, można ów epizod przeoczyć.

jest jak szpilka w lesie”.

Tu następuje dalsza relacja tropem wypowiedzi autora „Wojny Peloponeskiej”, Tukidydesa. Jedna z kolonii ateńskich wpadła w ręce wroga. „Tukidydes spóźnił się z odsieczą”. Spotkała go kara, a było nią wygnanie.

Zwróćcie, proszę, uwagę na ostatnie dwa wersy pierwszej części. Stanowią osobną zwrotkę.

exulowie wszystkich czasów

wiedzą jaka to kara

 

(exulowie to skazani na banicję)

Autor zatrzymuje się w tym miejscu, jakby uznał za niestosowne rozwijanie tematu surowego potraktowania Tukidydesa przez władze Aten i jego cierpienia. Sam Ateńczyk i autor wielkiego dzieła o wojnie, w której sam wziął udział, milczy na ten temat. Poeta uznał, że cisza jest najlepszą formą okazania szacunku dla wielkiego Greka. Nie wypada wypowiadać się o czymś, o czym nie ma się żadnej wiedzy. Tylko wygnańcy rozumieją, jaką cenę płaci się poprzez oddalenie od bliskich, zakaz odwiedzin miejsc urodzenia, pierwszych przeżyć, doznań. W jednym z zestawów przykładowych pytań maturalnych pojawiła się wartość milczenia jako formy komunikowania .

W drugiej części utworu Herbert wprowadza kontrast. Współcześni wodzowie i przywódcy: „generałowie ostatnich wojen” nie zamykają, dla odmiany, ust, kiedy przydarzy im się coś podobnego do przegranej Tukidydesa. Oskarżają wszystkich dookoła, znajdują okoliczności tłumaczące porażkę. Obwiniają kolegów, przełożonych, podwładnych. Nigdy siebie. Jakże wyrazistymi stają się godność, odpowiedzialność i poczucie honoru Greka. Napisał, że miał siedem okrętów, była zima i płynął szybko. Ograniczył się zatem tylko do faktów. Nie skorzystał z tego, że był jedynym tworzącym dzieło mogące przetrwać wieki. Mógł przecież przedstawić siebie w korzystniejszym świetle, poświęcić więcej miejsca swemu udziałowi w zmaganiach lub w ogóle pominąć w opisach walk to wydarzenie.

Zachował się jednak przyzwoicie, nie kłamał, nie koloryzował, nie usprawiedliwiał się. Prawdopodobnie uważał, że jeśli dowódca zyskuje sławę dzięki zwycięstwu, to powinien również brać na siebie odpowiedzialność za przegraną, nawet jeśli zadecydowały o niej w znacznej mierze: przypadek, układ sił, warunki atmosferyczne. Współcześni Herbertowi i nam dowódcy „skomlą przed potomnością”. Żyjemy w czasach dewaluacji honoru, upadek komunizmu niewiele tu zmienił.

Tukidydes z części pierwszej i drugiej jest przykładem postawy etycznej, którą należałoby traktować jak wzór.

Zazwyczaj uczniowie podczas analizy najbardziej czują się zdezorientowani przy trzeciej części. Wydaje się, że nie ma związku z poprzednimi. Mówi się w niej o sztuce. Jeśli jej tematem będzie coś drobnego, błahego, ale potraktowanego ze zbyt dużą uwagą i rozmachem, to stanie się kiczem, czymś brzydkim, tandetnym, banalnym.

mała rozbita dusza

z wielkim żalem nad sobą

 

Płacz kochanków w brudnym hotelu jest obrazem czegoś nieładnego, niewartego uwagi widzów lub czytelników. Jakiż jest związek tej części z poprzednimi? Otóż Tukidydes nie występuje w utworze Herberta jedynie jako przykład człowieka honoru reprezentującego godną postawę. To także a u t o r, który potrafi zadbać o właściwe proporcje, tak ważne w sztuce antyku. Jeśli „Wojna Peloponeska” opisywała zmagania tysięcy ludzi, ich dramaty, wysiłki, sukcesy i porażki, nie należało nadawać jednej osobie czy wybranemu wydarzeniu rangi większej niż to wynikało z faktów. Tragedia osobista dowódcy siedmiu okrętów wydaje się czymś drobnym na tle zmagań całych armii i wysiłku państwowych organizmów.

Dlatego właśnie klasycy mimo upływu stuleci wciąż mogą nas wiele nauczyć. Jako autorzy i jako bohaterowie są wzorami tak w sferze etyki jak i estetyki, nauki o pięknie.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *