Gustaw – Konrad z III części Dziadów – studium postaci

5 września, 2017 21:40 Zostaw komentarz

Zrozumienie III część Dziadów nieodmiennie od lat sprawia uczniom wiele trudności. Krokiem do ułożenia sobie wiedzy o dramacie będzie na pewno wnikliwe przyjrzenie się głównemu bohaterowi. Oczywiście, to ta sama postać, która jako Gustaw, upiór, widmo pojawiła się w części II i IV. W tym wpisie nie będziemy analizować treści IV części choćby dlatego, że niektórzy poloniści omawiają ją z młodzieżą, a inni nie robią tego. Sięgniemy do wcześniejszych utworów dzielących wspólną nazwę tylko po to, by pobrać nieodzowne informacje.

Powtarza się do znudzenia, więc nie sposób nie wiedzieć, że Gustaw z IV i II części Dziadów to nieszczęśliwy kochanek, któremu wielka miłość i rozstanie z ukochaną odebrały chęć do życia, zawiodły na krawędź katastrofy, a nawet spowodowały duchową pustkę, samounicestwienie.

Zamieszanie w umysłach czytelników przede wszystkim wywołuje trudność określenia, czy mamy w IV części do czynienia z osobą żywą czy z duchem. Jeśli to duch, tak jak i w II części, to dlaczego w Prologu do III Gustaw jest już z całą pewnością człowiekiem z krwi i kości. Niestety, by dobrze odczytać cały dramat, należy wykazać się uwagą i cierpliwością.

Oto w IX scenie części III, ostatniej, zatytułowanej „Noc Dziadów” Guślarz wyjaśnia:

KOBIETA

Ja tam nie pójdę, guślarzu,

Ja chcę zostać na smętarzu,

Chcę jednego widzieć ducha:

Tego, co przed laty wielu

Zjawił się po mym weselu,

Co pośród duchów gromady

Stanął nagle krwawy, blady,

I mnie dzikim okiem łowił,

I ani słowa nie mówił.

GUŚLARZ

On żył może, gdym go badał,

Dlatego nie odpowiadał.

Bo na duchów zgromadzenie,

W tajemniczą noc na Dziady,

Można wzywać żywych cienie.

Ciała będą u biesiady

Albo u gry, albo w boju,

I zostaną tam w pokoju;

Dusza zwana po imieniu

Objawia się w lekkim cieniu;

Lecz póki żyje, ust nie ma,

Stoi biała, głucha, niema.”

 

W II i IV części Gustaw występował jako duch żyjącej osoby. Romantycy wierzyli w możliwość wędrówki dusz.

Informacją doniosłej wagi jest to, że Gustawa ukształtowała sentymentalna i preromantyczna literatura zachodnioeuropejska. Bohater jest niemal kalką Wertera. Dlaczego to ważne? Bohater bowiem przejdzie przemianę i zerwie z osobowością skoncentrowanego na sobie, zajętego wyłącznie swoimi uczuciami nieszczęśliwca. Polski bohater romantyczny kształtowany na obraz i podobieństwo przychodzącej z Zachodu mody rozpoczyna własną przygodę z życiem.

Co jest impulsem do zerwania z przeszłością zagubionego młodzieńca? Wskazówka Księdza. Na chwilę wrócimy do IV części:

KSIĄDZ

Przeciwko światu i przeciwko sobie

Cięższe twoje, niżeli przeciw Bogu, grzechy.

Człowiek nie jest stworzony na łzy i uśmiechy,

Ale dla dobra bliźnich swoich, ludzi.

Jakkolwiek w twardej Bóg doświadcza próbie,

Zapomnij o swym proszku, zważ na ogrom świata.

Ta myśl wielka pomniejsze zapały przystudzi.

Sługa boży pracuje do późnego lata,

Gnuśnik tylko zawczasu zamyka się w grobie,

Nim go Pan trąbą straszliwą przebudzi.”

 

Gustaw ma wiele pretensji do Księdza i jednocześnie swego nauczyciela z przeszłości. Zarzuca mu obojętność, nieczułość, chłód emocjonalny, ale to przecież młodzieniec przyszedł do swego dawnego wychowawcy, a nie odwrotnie. Ksiądz ze swoimi radami nie narzuca się byłemu uczniowi.

Pytanie zatem: po co przyszedł Gustaw do Księdza? Po radę. I otrzymał ją. Zawiedziony miłością mężczyzna powinien znaleźć dla siebie jakiś ważny cel. Nazywanie siebie umarłym, „zamykanie się za życia w grobie” jest przejawem lenistwa, tchórzostwa, egoizmu. Bóg stworzył świat wielkim, ludzkości potrzebni są pracujący dla jej dobra zapaleńcy, osoby o gorących sercach. Nieodpowiedzialne jest rozpamiętywanie, jak to czyni Gustaw, w nieskończoność własnych radości i cierpień. Życiu trzeba samemu nadać wartość.

To dlatego Gustaw na początku III części zostanie innym człowiekiem. Z nieszczęśliwego, egocentrycznego romantycznego kochanka stanie się patriotą, bojownikiem, osobą gotową do największych poświęceń dla narodu, tak jak jego imiennik: Konrad Wallenrod. Imię Konrad, nowe imię Gustawa było już wtedy imieniem znaczącym.

Sam początek III części Dziadów wskazuje, że główny bohater to postać pełna tajemnic.

Oto co mówi Anioł w Prologu o więźniu, który przebywa sam w celi.

„ANIOŁ

My uprosiliśmy Boga,

By cię oddał w ręce wroga.

Samotność mędrców mistrzyni.

I ty w samotnym więzieniu,

Jako prorok na pustyni,

Dumaj o twym przeznaczeniu;”

Z powyższych słów wynika, że młody człowiek powołany został do realizacji jakichś wielki zadań. Musi się do ich wypełnienia przygotować. Zostały mu „przeznaczone”. To ważne. Nie jest tak, że Konrad sam tylko będzie przypisywał sobie wyjątkowość, on naprawdę, jeśli wierzyć wyższym siłom, nie jest osobą przeciętną. Potwierdzi nam to Widzenie księdza Piotra.

Pod koniec Prologu czytelnik dowie się, że bohater jest poetą, ale to nie wszystko. Anioł wspomina o tym, że będzie mędrcem i porównuje go do proroka. Starotestamentalnych proroków wyznaczał Bóg, by prowadzili wybrany naród, byli jego duchowymi przewodnikami, zwłaszcza w trudnych czasach próby, niewoli. Mickiewicz celowo nawiązuje do losów Żydów, ponieważ wykorzystuje podobieństwo sytuacji Polaków po rozbiorach z historią ludu Izraela.

Postać więźnia, człowieka nieprzeciętnego przyciąga nie tylko duchy dobre, ale też wysłanników szatana. O duszę bohatera zaczyna toczyć się walka. To motyw psychomachii, znany ze średniowiecznego moralitetu.

 

WIĘZIEŃ

Mam być wolny — tak! nie wiem, skąd przyszła nowina,

Lecz ja znam, co być wolnym z łaski Moskwicina.

Łotry zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany,

Ale wtłoczą na duszę — ja będę wygnany!

Błąkać się w cudzoziemców, w nieprzyjaciół tłumie,

Ja śpiewak, — i nikt z mojej pieśni nie zrozumie

Nic — oprócz niekształtnego i marnego dźwięku.

Łotry, tej jednej broni z rąk mi nie wydarły,

Ale mi ją zepsuto, przełamano w ręku;

Żywy, zostanę dla mej ojczyzny umarły,

I myśl legnie zamknięta w duszy mojej cieniu,

Jako dyjament w brudnym zawarty kamieniu.

 

Powyższe słowa wskazują wyraźnie na związki postaci z poezją. To człowiek pióra, „śpiewak”, jak sam siebie nazywa, co zgodnie z antyczną jeszcze tradycją oznacza poetę. Jego biografia podobna jest do losów autora dramatu. Wszak Mickiewicz, ceniony młody literat, zamknięty w więzieniu w wyniku śledztw Nowosilcowa skazany został na pobyt w Rosji, wśród „cudzoziemców”, „nieprzyjaciół”.

W Przedmowie do III części Dziadów, przygotowanej przez autora wspomina on, że spośród skazanych na wygnanie do Rosji tylko jednemu udało się dotąd wydostać. Miał na myśli siebie, ponieważ utwór pisał już w Dreźnie. Warto ten szczegół zapamiętać, ponieważ w obrazach widzenia Ksiądz Piotr w V scenie powie: „Patrz! — ha! — to dziecię uszło — rośnie — to obrońca!

Wskrzesiciel narodu, —„

 

Więzień uznał, że jako poeta toczyć będzie walkę z wrogami swej ojczyzny. Tu też warto chwilę się zatrzymać. Upadek państwa był wydarzeniem bez precedensu. W historii prawdopodobnie jakichś analogii doszukać by się można, ale Rzeczpospolita posiadała prawie tysiącletnią historię, była organizmem przez dużą część mieszkańców zarządzanym demokratycznie. Jej upadek stanowił szok dla części intelektualnych elit. Nie było też w owym czasie takiej świadomości jak dziś, że naród może istnieć bez państwa. Tych bytów nie rozdzielano. Dlatego tak duże znaczenie miały słowa Mazurka Dąbrowskiego: „Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy”.

Prolog wieńczy przemiana bohatera. Jej charakter symbolizuje porzucenie dawnego imienia i przybranie nowego. Umarł Gustaw, narodził się Konrad.

Pomysł Adama Mickiewicza wydawał się więcej niż oryginalny. Poeta stanie się odpowiedzialny za przetrwanie narodu, weźmie na siebie odpowiedzialność, zatryumfuje nad wrogami, przeprowadzi lud przez czas niewoli. 

Scena I, nazywana więzienną tylko potwierdza nam fakt autotematyczności Dziadów. W celi Konrad przebywa z osobami, z którymi znał się dobrze Mickiewicz, z którymi się przyjaźnił i znosił konsekwencje gwałtownej zmiany polityki władz, która nabrała ostrego antypolskiego charakteru.

Konrad czy Mickiewicz, to w każdym wypadku bezsilny, młody inteligent, który choćby nie wiadomo jak się natężał, to niewiele mógł zdziałać przeciwko politycznej sytuacji, skutkom nieudacznictwa polskich politycznych elit oraz sprawnej administracji, policji i wojsku trzech zaborczych państw.

Stąd po wysłuchaniu opowiadania Jana Sobolewskiego o wywózce nastoletnich chłopców z dobrych polskich rodzin w głąb Rosji apatia a potem furia Konrada. Bohater upodabnia się tu do Reytana, który wobec politycznej przemocy i zdrady zachował się jak szaleniec. Mógł jedynie protestować, w jego rozpaczliwych gestach było coś z obłędu, a jak głosi legenda na starość z utrapienia postradał zmysły, zapadł na psychiczną chorobę. Nieprzypadkowo pisano o postaci patrioty – szaleńca. W szpitali dla wariatów umieścił swego bohatera, Kordiana Słowacki.

Pod koniec pierwszej sceny Konrad zaśpiewał upiorną pieśń, która mówiła jakby poprzez niego, co było pierwszym objawem opętania. Słowa o zemście „mimo Boga” wykraczały poza chrześcijańskie wyobrażenia o porządku świata. Tylko przeobrażenie się patriotów w wampiry, co dałoby im nieśmiertelność, mogło przynieść zwycięstwo nad wrogami.

Nic dziwnego, że bohatera ratować będzie niedługo potem odprawiający egzorcyzmy Ksiądz Piotr.

Improwizacja to wielka prezentacja wiary Konrada we własne możliwości. Tu, zgodnie z powszechnymi wśród romantyków przekonaniami, poeta wypowiada słowa o równorzędności swego aktu twórczego ze stworzeniem świata przez Boga. Stawia siebie ponad innymi ludźmi, mówi o koniecznej samotności geniusza, którego docenić mogą jedynie Bóg i natura. Jest przekonany, że jego wewnętrzna moc nie wyraża się tylko poprzez sztukę, ale że siłą swego ducha może zmieniać świat, poruszać gwiazdami.

Tu już tylko krok od wyartykułowania ambicji politycznych. Konrad chciałby w dyktatorski, absolutystyczny sposób rządzić duszami. Chce od Stwórcy cząstki władzy. Twierdzi, że panować nad światem będzie lepiej. Przede wszystkim podniesie swój naród z upadku, uszczęśliwi go.

Mówi o swojej miłości do wszystkich jego przeszłych i przyszłych pokoleń. Zapewnia o gorącym sercu, kochaniu, których nie dostrzega w postępowaniu wszechmocnego Boga. Odczuwa cierpienia swoich rodaków, gdy Pan całego świata okazuje niezrozumiałą obojętność. Tak się młodemu poecie wydaje.

W akcie prometejskiego buntu oskarża Boga o zło, zarzuca kierowanie się jedynie mądrością. Wobec milczenia Stwórcy grozi mu wojną gorszą w skutkach od tej, którą Bóg kiedyś stoczył z szatanem. Konrad nie mogąc doczekać się odpowiedzi, stawał się coraz bardziej agresywny, aż w końcu powiedział prawie, że najwyższy nie jest ojcem świata, ale jego carem. Ostatnie słowo wyrzekł za niego jeden z diabłów i dzięki temu dusza bohatera została ocalona. Ciekawe, że problem pychy, szalonej ambicji, dumy trudnej do okiełznania wpisał Mickiewicz w osobowość nie tylko bohatera Dziadów, ale też Jacka Soplicy.

O Konradzie znów dużo dowiemy się z widzenia Księdza Piotra. Opisuje on wysłannika Boga na ziemi, postać na miarę Chrystusa. Wskrzesiciel narodu, który uniknął rzezi niewiniątek Heroda, przyjdzie a świat przed nim zadrży. Będzie namiestnikiem wolności.

Konrad to bohater, poprzez którego Mickiewicz wyraża swe obawy i nadzieje, którym posługuje się, by zyskać dla siebie uznanie, powagę, zainteresowanie Polaków, by móc być dla nich duchowym i politycznym przewodnikiem w trudnych czasach, gdy państwo, najwyższa forma organizacji narodu przestało istnieć i nikt nie wiedział, co będzie dalej.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *