Molier: Skąpiec

20 sierpnia, 2017 19:50 Zostaw komentarz

 Tak może wyglądał teatr, w którym Moliere wystawiał swe komedie dzięki mecenatowi Ludwika XIV 

„Skąpiec” jest komedią ukazującą wynaturzenie, jakim jest urągające człowieczeństwu zaprzedanie życia majątkowi. Czytając komedię Moliere’a, nie sposób nie przyznać racji słowom Seneki Młodszego, że nie wolno pieniądzom służyć, trzeba im rozkazywać. Harpagon, sześćdziesięcioletni lichwiarz, wdowiec i ojciec dwojga dorosłych dzieci, zapomniał chyba, kim powinien być dla najbliższych i jakim darem jest samo istnienie, wola, zdolność do namysłu i kierowania swoim losem. Ogarnięty jest jedną obsesją – gromadzenia dóbr w brzęczącej monecie i unikania jakichkolwiek wydatków. Aż dziw bierze, że Kleant i Eliza nie wdały się w niego i wyrosły na przyzwoitych ludzi.

O rozmiarach skąpstwa Harpagona niech zaświadczy fakt, że służba skarży się na drwiny z ich pana wcale niemiłe jej uszom. Stangret i kucharz w jednej osobie, Jakub wyznaje w akcie trzecim scenie piątej, że mówi się w okolicy, że pan podkradał w nocy owies koniom i pozwał kota z sąsiedztwa o to, że zjadł mu resztki baraniej potrawki. Córkę chce Harpagon wydać za mąż tylko dlatego, że przyszły mąż nie życzy sobie posagu. Decyzja zapada w mig, ponieważ z okazji należy skorzystać. Sam tytułowy bohater rezygnuje z poślubienia młodej i skromnej Marianny w zamian za obietnicę zwrotu szkatułki z dziesięcioma tysiącami talarów. Jego syn, Kleant zapożycza się, by nie wstydzić ubioru, w którym pokazuje się w mieście. Ojciec rodzeństwa nie żywi wobec potomstwa żadnych uczuć poza podejrzliwością i irytacją. Planuje zaaranżować ich małżeństwa tak, by nie ponieść żadnych związanych z tym zwyczajowo wydatków. Gdy planuje pierwsze spotkanie ze swoją przyszłą narzeczoną, wydaje takie polecenia, by ograniczyć koszta. Służba skarży się na poplamione i dziurawe liberie, kaftany i spodnie, ale przecież jest na to rada  – można poruszać się tak, żeby goście niczego nie dostrzegli. Kucharz i stangret w jednej osobie (cóż za pomysłowość gospodarza?) został pouczony, że nie sztuka jest za duże pieniądze dobrze ludzi nakarmić, sztuką jest zrobić to za małe pieniądze. Konie są niepodkute i nie wiadomo, czy pociągną wóz, gdyż niekarmione ledwo stoją na nogach. Jakub z dobrego serca, litując się nad zwierzętami, od ust sobie odejmował, żeby nie padły z głodu.

Czy możliwa jest taka krańcowa chciwość połączona z utratą ojcowskich uczuć i brakiem wstydu? Obawiam się, że tak, chociaż większości oglądających przedstawienie obce były i będą podobne cechy oraz zachowania, na pewno w takiej skali. Autor zastosował wyolbrzymienie i w efekcie stworzył postać karykaturalną. Zabieg ów umożliwia zniechęcenie do skąpstwa widza i czytelnika. Każdy z nas przecież przynajmniej od czasu do czasu miewa tę słabość. Obejrzenie sobie Harpagona lub przeczytanie o nim zadziała jak uodparniająca szczepionka. Jak mawiał Moliere: ludzie zgodzą się, by nie mieć racji, ale nikt nie zaakceptuje bycia śmiesznym. Komizm wykorzystany do krytyki poważnych negatywnych zjawisk społecznych to satyra. Śmiech jest tu zaprzęgnięty do poważnej pracy, wcale nie błahy jak choćby w farsie czy burlesce.

Oczywiście, w komedii nie oglądamy, na szczęście, tylko chciwego, bezdusznego bogacza. Są też młodzi, którzy u progu dorosłości muszą zmagać się z poważnymi przeciwnościami, by zaznać nieco szczęścia i wywalczyć sobie możliwość życia z osobą, którą kochają, szanują i cenią. Walery, ubogi młodzieniec przeniknął do domu ukochanej, Elizy, by pochlebstwami i wierną służbą zyskać wpływ na jej ojca. Zaręczył się nawet potajemnie z dziewczyną, ale padł ofiarą swej intrygi, gdy zgodnie z obraną taktyką musiał potwierdzać dobry wybór Harpagona, który zdecydował do wieczora wydać za mąż jego ukochaną za Anzelma.

Młodzieniec z drugiej pary, syn skąpca, Kleant także odważnie sobie poczynał. Zapożyczał się niebezpiecznie, by móc poślubić Mariannę, miłą i ubogą dziewczynę z sąsiedztwa. Szukając kontaktów z lichwiarzami niemającymi wielkich oczekiwań w kwestii zabezpieczenia długu, natrafił na swego ojca, który zresztą osiągał mistrzostwo w takim układaniu warunków pożyczki, by z pozoru atrakcyjna oferta w rzeczywistości prowadziła do zdarcia z pożyczkobiorcy ostatnich butów.

Komediopisarz powiedział nam też to i owo na temat części ludzkiej natury, która łaknie pochlebstw. Frozyna, swatka i pośredniczka próbuje w ten sposób podejść Harpagona, by zarobić na nim, ale musi się uznać za pokonaną. Harpagon wierzy jej, ale droga do jego sakiewki jest wyjątkowo długa. Walery kłamstwami zyskał uznanie ojca Elizy, ale, też gdyby nie szczęśliwy przypadek na końcu całej historii, niewiele by zdziałał. Biedny Jakub zbiera cięgi, zarówno gdy mówi prawdę, jak i wtedy gdy kłamie.

Oprócz młodzieży bohaterami pozytywnymi są ludzie z nizin, wymieniony wyżej kucharz i stangret, Frozyna starająca się szczerze dopomóc młodym i wspierający Kleanta Strzałka. Szczęśliwe zakończenie możliwe jest dzięki nieoczekiwanemu odnalezieniu się członków pewnej rodziny. Harpagon łaskawie zgadza się na dwa małżeństwa swoich dzieci, ale w zamian za zwrot szkatułki i obietnicę, że nie poniesie żadnych kosztów. Ojciec Marianny i Walerego obiecuje nawet, że opłaci mu odpowiedni strój na uroczystość.

Harpagon jest postacią karykaturalną. Tylko szczęśliwy koniec łagodzi nieprzyjemne wrażenia widza. Odtrącanie dzieci, traktowanie ich jako obciążenie i przyczynę zbędnych wydatków, podejrzewanie o to, że chcą okraść ojca, w rzeczywistym świecie zostawiać może poważne i długotrwałe ślady w psychice.

Ze „Skąpcem” warto kojarzyć „Opowieść wigilijną” Dickensa oraz „Zbrodnię i karę” Dostojewskiego.

Z humorem postać samotnego dusigrosza przedstawia musical „Hallo, Dolly”, w którym Horace Vandergelder, podjąwszy decyzję o małżeństwie, zadziwionym pracownikom tłumaczy: „Jestem samotny, bogaty i zły, w Ameryce już nic więcej nie można osiągnąć”.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *