William Szekspir „Król Lear” – perła w koronie

10 sierpnia, 2017 21:41 2 komentarze

Król Lear i Błazen filozof

„Król Lear” to tragedia, której autor nie szczędzi nam chyba żadnej prawdy na temat ludzkiej małości i podłości, ale też równie jasno pokazuje krystaliczną szlachetność ludzi lojalnych, wiernych i bezinteresownie sprzeciwiających się złu. Bohaterem tytułowym jest wiekowy monarcha. Jak to nieraz mistrz William przedstawiał, ludzie doświadczeni, zaprawieni w bojach z przeciwnikami potrafią popełnić prosty, szkolny, jak to się mawia, błąd, którego konsekwencje są straszne.

Lear postanowił wycofać się ze sprawowania władzy i podzielić królestwo między córki i ich mężów. Przez trudny do zrozumienia kaprys obdarował hojnie Gonerylę i Reganę, a ulubioną Kordelię zdecydował ukarać. Dlaczego? Nie chciała, jak starsze siostry, wypowiedzieć formułki zapewniającej ojca o miłości do niego. W „Hamlecie” tytułowy bohater podobnie gardził demonstracjami uczuć na pokaz. Co gorsza, przyszła żona króla Francji oświadczyła, że po ślubie swoje serce będzie musiała sprawiedliwie i po równo podzielić między dwóch najważniejszych mężczyzn.

I tu do akcji wkroczył mądry i przezacny hrabia Kent, próbując powstrzymać władcę przed popełnieniem błędu. Spotkały go za to: srogie upomnienie, a potem kara wygnania. Nie wahał się jednak postawić życia na jedną kartę, by chronić swego pana.

W doskonałym tłumaczeniu Stanisława Barańczaka znakomicie brzmią nie tylko cytowane poniżej słowa. Niech będą próbką talentów Szekspira i autora przekładu.

LEAR

Łuk jest napięty; nie wchodź w drogę strzale.

KENT

Wypuść ją raczej, choćby grot miał utkwić

W mym sercu. Kent ma prawo do grubiaństwa,

Gdy Lear oszalał. Cóż ty czynisz, starcze?

Myślisz, że trwoga zamknie usta słudze,

Gdy pan ulega pochlebstwom? Jest sprawą

Honoru mówić bez ogródek, kiedy

Król palnie głupstwo”

Utwór Szekspira świetnie nadaje się jako materiał do pracy z młodzieżą w szkole. Może nawet jest bliższy życiu niż „Makbet” czy „Hamlet” rywalizujące ze sobą w spisach lektur obowiązkowych od wielu lat. „Król Lear” mówi o relacjach między rodzicami i dziećmi, o tym, że wychowywane w tych samych warunkach rodzeństwo zachowuje się w podobnych sytuacjach skrajnie odmiennie. Skrzywdzeni przez ojców: Kordelia i Edgar obdarzają swych niewłaściwie postępujących rodzicieli bezwarunkową miłością, pozostają wobec nich czuli, troskliwi, nie chowają urazy, starają chronić.

Inna część potomstwa, z tego samego gniazda sięga szczytów podłości. Goneryla i Regana, jak to przewidział błyskotliwy Kent, wkrótce po przejęciu swoich cząstek królestwa odmówiły ojcu nie tylko  odrobiny szacunku, ale nawet gościnności. Skazały go na wygnanie. Kent nie zdradzając swej tożsamości, towarzyszył w przebraniu starcowi, a dołączył do nich błazen z dworu Goneryli, ponieważ dostrzegł w niej potwora i nie miał ochoty tkwić w gnijącej atmosferze intryg, podłości, chorobliwych ambicji i patologicznego okrucieństwa. Błazen pomaga znieść Learowi upokorzenia, w krzywym zwierciadle ukazując prawdy o ludziach i świecie. Nie myli  się chyba ani odrobinę. Aż żal nie zacytować.

BŁAZEN

Weź moją czapkę, bracie. Przyda ci się.

KENT

Dlaczego, błaźnie?

BŁAZEN

Dlaczego? Bo stajesz po stronie kogoś, kto popadł w niełaskę: jeśli ktoś do tego stopnia nie umie wyczuć, skąd wiatr wieje, to prędko się zaziębi. Weź czapkę. Spójrz, ten jegomość dwie swoje córki nastawił przeciw sobie, a trzecią wbrew swej woli uszczęśliwił. Jeśli z nim chcesz trzymać, nie obejdziesz się bez błazeńskiej czapki.”

Wyjaśnijmy, Błazen kpi z Kenta, ale przecież on sam postępuje tak samo. Wiąże się z przegranym. Ruszył z nim nawet na włóczęgę. Błazen pokazuje paradoksalność sytuacji. Lear obdarował hojnie dwie córki, ale w efekcie tej decyzji stały się jego wrogami najgorszymi. Kordelię próbował ukarać, ale w konsekwencji pozbawiona posagu panna została żoną mężczyzny, który związał się z nią, idąc za głosem serca.

Kiedy w tej samej scenie, z której zaczerpnęliśmy cytowany dialog Król zdenerwował się na Błazna, ten odparł:

„Prawdę jak kundla trzeba batem wypędzać do budy; obłudzie, rasowej suce, wolno wylegiwać się przy kominku i psuć powietrze.”

Opowieści o losach Leara towarzyszy w utworze historia oszukanego przez jednego z synów hrabiego Gloucestera. To także człowiek starający się bronić skrzywdzonego władcy. Potraktowano go z niezwykłym okrucieństwem, któremu z kolei przeciwstawić się próbował zwykły żołnierz, jak się okazało mający w sobie więcej człowieczeństwa niż najlepiej urodzona szlachta, w tym kobiety. Jeden z synów Gloucestera uknuł intrygę przeciwko drugiemu. Skrzywdzony, wygnany, ratujący życie Edgar  nie porzucił ojca i zaopiekował się nim, gdy tylko on też znalazł się bez dachu nad głową, bez szans na przetrwanie. Czułość syna długo nie pozwoliła mu wyjawić, kim jest, a to z obawy, by nie był to cios zbyt potężny dla ojca.

Lear marznący w trakcie burzy, skarżący się na krzywdę i lodowate serca córek staje się też o coś bogatszy. Oddajmy głos Jego Wysokości:

„Nadzy biedacy, gdziekolwiek wam przyszło

Trwać pod ostrzałem bezlitosnej burzy,

Jak w taki zły czas uchronicie swoje

Bezdomne głowy, chude żebra, które

Widać przez okna dziur w waszych łachmanach?

Och, jakże mało troszczyłem się o to!

Przepychu, zażyj lekarstwo; pyszałku,

Otwórz się na to, co czują nędzarze:”

 

Edmund, syn wyrodny Gloucestera głosi pochwałę natury:

„Naturo, jesteś moim bóstwem; słucham

Twoich praw tylko.”

To znamienne słowa. Całe dzieło mówi o zmaganiach człowieka z okrucieństwem natury. Silni chciwością i ambicją biorą tu górę nad łagodnymi i naiwnymi, bezczelni nad poczciwcami, młodsi nad starszymi. Nie bez powodu w utworze parokrotnie bohaterowie stają naprzeciwko nawałnicy, burzy, wichury. Człowiek wrażliwy i myślący stara się tu przeciwstawić amoralności natury racje serca, broni zasad moralnego prawa, rozpaczliwie, heroicznie, ale przegrywa.

Po stronie pokonanych są Kordelia, Lear, Gloucester, długo także Kent i Edgar. Dlaczego niektórzy z nas są blisko ze starcami i biednymi? Ponieważ chcemy zaprzeczyć temu, że wilcze prawo rządzi światem. Może słuchamy imperatywu Kanta, kierując się bezwzględnie normą, którą chcielibyśmy widzieć jako powszechnie obowiązującą, zawsze i wszędzie.

„Król Lear” to dzieło doskonałe. Trzyma w napięciu, olśniewa mądrością, przedstawia całą gamę ludzkich uczuć, rzucając światło na egoizm i wyrafinowaną nikczemność, ale też bez cienia sentymentalizmu przedstawiając wierność, lojalność i zwykłą ludzką przyzwoitość. Tekst w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka czytelnik przyjmuje bez trudu i znużenia, starając się nie uronić nawet słowa. Wiele tu uniwersalnych prawd, złotych myśli, gotowych aforyzmów, błyskotliwych obserwacji, efektów studiowania przez autora ludzkich charakterów, odruchów, nawyków.

Z przebiegu akcji i zakończenia wyjawiłem niewiele. Zachęcam do lektury. 

Kategoria:

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *