„Czego chcesz od nas, Panie…” Jan Kochanowski

9 sierpnia, 2017 20:44 Zostaw komentarz

„Czego chcesz od nas, Panie” to hymn dziękczynno-pochwalny znany także jako Pieśń XXV z ksiąg wtórych. Nazywany bywa manifestem renesansu. Nie ma powodu do protestu, zwłaszcza że dostrzeżemy w nim echa „Mowy o godności człowieka” Giovanniego Pico della Mirandoli uważanej powszechnie za jeden z fundamentalnych tekstów piętnastowiecznego włoskiego humanizmu.

Utwór Kochanowskiego jako hymn jest wypowiedzią skierowaną do Boga. Podziw dla Stwórcy wyraża się tu poprzez zachwyt nad jego dziełem, jakim jest świat, a to z kolei stanowi wyraz popularnego w renesansie neoplatonizmu. Myślenie przebiega tu tak: jeśli Najwyższy jest doskonałością, jeśli jest mądrością, dobrem i pięknem, to te same cechy musiały znaleźć odbicie w tym, co powołał do życia. Platon uważał, jak zapewne Państwo pamiętacie, że pierwotne w rzeczywistości są idee, a materia stanowi ich echo.

I tak podmiot liryczny mówiący w imieniu wszystkich ludzi pyta Boga, czym mogliby się odwdzięczyć za hojne dary i nieoszacowane dobrodziejstwa. Całość należy do dawcy, a cokolwiek obdarowani nazywają swoim, i tak pochodzi od niego i do niego należy. Pytanie ma zatem charakter retoryczny. Odpowiedź pada chwilę potem. Ludzie mogą jedynie wyznawać wiarę wdzięcznym sercem.

W wersach 9-12 Bóg przedstawiony został jako artysta, kierujący się zmysłem piękna architekt. Nie poprzestał bowiem na położeniu surowego fundamentu ziemi i zbudowaniu nieba, ale udekorował je. Gwiazdami wyhaftowane zostało to, co nad nami, a grunt przykryły rozliczne zioła.

Właśnie w omówionym wyżej fragmencie widać echa pracy Mirandoli. Bóg, według niego, wykreował świat jako prawdziwą świątynię boskości i chciał, by obecny był ktoś, kto w pełni piękno i mądrość jego dzieła doceni, wniknie w jego sens, będzie kochał urodę i podziwiał wielkość. Dlatego powołał do życia człowieka, istotę szczególną, wyróżniającą się pośród wszystkich innych.

Wróćmy do Kochanowskiego. Od wersu 13 do 20 Boga przedstawia się jako genialnego prawodawcę. Żywiołom wyznaczył granicę, zadbał o to, by w rzekach nie zabrakło wody, nakazał porom dnia i roku następować po sobie zawsze w tym samym porządku.

Wreszcie na samym końcu o Stwórcy mówi się jako o łaskawym Ojcu, który dla każdej formy życia przewidział źródło pożywienia. W ostatnich wersach podmiot liryczny w imieniu wszystkich wyraża chęć pozostania na ziemi, w tym właśnie świecie, jak najdłużej. I tu widzimy zasadniczą różnicę między epoką wcześniejszą i renesansem. W średniowieczu doczesność była miejscem wygnania z raju, przestrzenią skażoną grzechem i z natury swej niedoskonałą. Nikt nie odważyłby się deklarować przywiązania do  niej, podziwu. Celem człowieka było zbawienie, raj. U Kochanowskiego jest inaczej. Wspaniały Bóg stworzył ziemię. Jak więc mogłaby być miejscem utrapienia?

W „Czego chcesz od nas, Panie” odnajdziemy echa reformacji, tak ważnego nurtu społeczno-religijnego życia w odrodzeniu. Luter wystąpił mocno przeciwko gromadzeniu majątków przez duchowieństwo, krytykował handel posadami w Kościele, odpustami i relikwiami. Dlatego może padają słowa w 5 wersie „złota też, wiem, nie pragniesz”. Z kolei w zapewnieniu „Kościół Cię nie ogarnie” dostrzeżemy przeświadczenie, że żadna z religii nie może rościć sobie pretensji do posiadania wyłączności na jedyny opis Stwórcy i koncepcję drogi do Niego.

Jeden tekst, a ileż znaczeń i kontekstów? Autor posługuje się polszczyzną prostą, jasną i piękną. Norman Davies w „Bożym igrzysku” pisał w odniesieniu do omawianego tu hymnu o promieniowaniu radości życia i świeżości, tej samej co u Ronsarda, Petrarki i Spensera.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *