„Pan Tadeusz” – historia w poemacie

29 lipca, 2017 21:53 Zostaw komentarz

Epoka romantyzmu odkryła dla literatury historię jako znakomity temat. Owszem, Szekspir także chętnie korzystał z uroku minionych czasów, ale dawne wydarzenia dotyczyły dość trwałych zagadnień: sporów o sukcesję, walk o władzę, zatargów między możnymi rodami.

Koniec wieku XVIII to czas, gdy prawo tworzenia historii odbiera monarchom, kardynałom i dworskim intrygantom lud, najpierw kolonii brytyjskiej w Ameryce, później obywatele we Francji. Rzeczpospolita republiką była od wieku XVI na pewno, ale i w Polsce świadomość mocy kształtowania dziejów, która należy do zbiorowości, wzrosła znacząco wraz z uchwaleniem Konstytucji 3 maja, powstaniem kościuszkowskim i powstaniem Legionów Dąbrowskiego.

Nieprzypadkowo w pieśni Legionów, dzisiaj hymnie państwowym, rozdzielono wyraźnie instytucję państwa od narodowego bytu, który trwa niezależnie od utraty niepodległości. Owe „my żyjemy” jest tu kluczowe. Początek XIX stulecia niósł na arenie wielkiej polityki zmiany za zmianami. Bonaparte zmuszał koronowane głowy do akceptowania coraz to nowych konfiguracji sojuszy, układów granic, porządków prawnych. Budził narodową świadomość, godność przywracał niższym warstwom, choćby poprzez same zmiany zasad obowiązujących w armii.   

Polacy byli na przełomie omawianych tu stuleci świadkami burzliwych wydarzeń na zamieszkiwanych ziemiach. W czynie zbrojnym mającym na celu obronę suwerenności, czyli w powstaniu kościuszkowskim uczestniczyli i mieszczanie, i chłopi.

Nic więc dziwnego, że historia, w rozumieniu nie tylko minionych dziejów, ale też wydarzeń i procesów znaczących dla wielkich społecznych grup, wlewa się do romantycznej literatury szerokim strumieniem. „Pan Tadeusz” znakomitym tego przykładem.

Przeszłość w utworze moglibyśmy podzielić na tę bliższą czasowi narracji i tę dalszą. Pierwsza, bliższa jest konkretniejsza i obejmuje czasy dramatycznej walki o ocalenie państwa i starań o jego odbudowę. Najdawniejsze wydarzenia z tej kategorii, o których się wspomina, to konfederacja barska, uchwalenie Konstytucji 3 maja, konfederacja targowicka, powstanie kościuszkowskie, założenie Legionów Polskich we Włoszech. Przeszłość dalsza, głębsza podlega mitologizacji, uwzniośleniu, a narrator, przedstawiając ją, sięga nawet do średniowiecza, gdy opisuje sędziwe drzewa pamiętające Giedymina i Kiejstuta.

Z drugiej strony, granicą historii są czasy emigracji, o których narrator mówi w Epilogu. To narrator odautorski rzucający światło na koszmar, nędzę i beznadzieję emigracji paryskiej.

Historia wprowadzona została do poematu już na początku I księgi, gdy opisany jest wystrój szlacheckiego dworku. Przegląd postaci, które są historycznymi już w roku 1811, gdy toczy się akcja, otwiera Kościuszko, patriota i demokrata. Zaraz po nim, Tadeusz, noszący imię na cześć naczelnika powstania, ogląda wizerunek Reytana, pierwszego patrioty nowych trudnych czasów. Po nich dochodzi do portretów Jasińskiego i Korsaka, bohaterów, którzy polegli podczas obrony Pragi, a byli przedstawicielami radykalnego, jakobińskiego, jak wtedy mawiano, stronnictwa w powstaniu.

Mazurek Dąbrowskiego nie raz i nie dwa pojawia się jako osobny motyw w „Panu Tadeuszu”. Młody Soplica pociąga za sznurek, by zegar odegrał mu melodię pieśni Legionów. To ciekawe, przecież powstała w 1797 roku, więc trudno było ją nazwać w 1811 roku starą, a tak czyni narrator, prawdopodobnie, by podnieść rangę tego dzieła niosącego niesłychanie ważny przekaz. Wyczytujemy w księdze czwartej, że Jankiel sprowadził tę pieśń na Litwę i przyczynił się do jej spopularyzowania. Jest też częścią jego koncertu w ostatniej księdze.

Postacią, poprzez którą wprowadza się tło historyczne w postaci dramatycznych wydarzeń, jest, oczywiście, Jacek Soplica, który został postacią reprezentującą zbiorowe losy Polaków. Jego warcholstwo, prywata, sobiepaństwo przyczyniają się do otwarcia szeroko drogi Moskalom. Wszak to on strzela do Horeszki broniącego zamku i szykującego się do wsparcia obrońców Konstytucji 3 maja. I cóż z tego, że Jacek na łożu śmierci przysięga, że nie był z nimi w zmowie, więc nie zasłużył na miano zdrajcy? I cóż z tego? Pewnie niejeden szlachciura i magnat, by przysięgał, ale przecież to egoizm grupowy tej warstwy, całkowite oddanie obcym i przypadkowi spraw kraju dało swobodę działania agentom i politykom Rosji oraz Prus.

Z drugiej strony, Jacek po przemianie staje się nosicielem cech, które niezbędne są do tego, by naród odzyskał wolność i godność. Soplica zapomina o wybujałej ambicji, wystrzega indywidualistycznych popisów. Działa anonimowo, jako jeden z wielu, w szeregu, ofiarnie i mężnie. Jest nowym typem patrioty: konspiratorem, szczepiącym wśród ludu patriotyzm, emisariuszem, szpiegiem, wywiadowcą, nawet żołnierzem. Oczywiście, gdyby pozbierać wszystkie informacje o działalności patriotycznej Jacka w kraju i poza nim, okazałoby się, że w biografii jednego człowieka nie mogłoby się to wszystko zmieścić, choćby ze względu na chronologię wydarzeń.

Jacek jako zakonnik i ksiądz nie chciał brać udziału w bitwie w Soplicowie z Rosjanami. Jak więc mógł wziąć udział w szarży szwoleżerów gwardii w wąwozie Somosierra, o czym mówi akt jego rehabilitacji odczytywany po mszy w kościele? Atak regularnej jednostki, do której ot tak sobie żaden ochotnik nie mógł sobie dołączyć na chwilę, przeszedł do legendy. Nastąpił w trakcie kampanii w 1808 roku. Soplica na pewno był już wtedy księdzem i zakonnikiem. W 1807 roku przygotowywał mieszkańców Wielkopolski na wkroczenie na ich tereny wojsk Napoleona. W 1809 podobną rolę odgrywał na terenie zaboru austriackiego.

Udało mi się nieraz do kraju przedzierać,

Rozkazy wodzów nosić, wiadomości zbierać,

Układać zmowy — znają i Galicyjanie

Ten kaptur mnisi — znają i Wielkopolanie!

Jacek więc najpierw jest nosicielem najgorszych narodowych wad, które doprowadziły państwo do katastrofy, a później wzorem cnót, bez przejęcia których Polakom trudno będzie pokonać przeciwników i polityczne, niesprzyjające uwarunkowania.

W roku 1812 historia wkracza do Soplicowa w postaci polskiej armii i legendarnych wodzów. Koncert Jankiela to muzyczna ilustracja najświeższej przeszłości, którą weselni goście mogą przeżyć ponownie razem.

Historia już jako upiór pojawi się w Epilogu, gdy narrator wspomni zaledwie o „krwi tej, co się świeżo lała”, czyli o powstaniu listopadowym i tragicznych jego konsekwencjach.

Mickiewicz wybrał z najnowszej z jego punktu widzenia przeszłości moment, gdy nadzieje na odbudowę Rzeczpospolitej w jej przedrozbiorowych granicach były największe. To oczekiwania w roku 1811 na wojnę Napoleona z Rosją i spełnienie tych nadziei na wiosnę roku 1812. 

Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna!

Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna!

Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,

Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.

Jakże mocno trzeba się identyfikować z losami ojczyzny i narodu, żeby napisać takie słowa? 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *