Friedrich Dürrenmatt „Wizyta starszej pani” – czarny humor w sielankowej scenerii

25 lipca, 2017 11:34 Zostaw komentarz

„Wizyta starszej pani” Friedricha Dürrenmatta to dramat, który sam autor nazwał tragicznie kończąca się komedią. Ta przewrotność, zamiłowanie do paradoksu, absurdu i specyficzne poczucie humoru sprawiają, że czyta się ten tekst z dużą przyjemnością, a jest to historia o chciwości, hipokryzji, demoralizującej sile pieniądza i zemście po latach. 

Komizm zawarł autor nawet w takich drobiazgach jak niewiele znaczące nazwy pociągów, „ekspresów o dużym znaczeniu”, jak określa je jeden z prowincjuszy, mieszkaniec Güllen. To „Roland Szalony” (Wenecja – Sztokholm), „Giełdziarz” (Zurych – Hamburg), ale także „Dyplomata”, „Gudrun”, Lorelei”. Pędzącym składom przyglądają się bezrobotni, dla których wszystko się zmieniło, gdy zamknięte zostały duże zakłady w Güllen i dobrobyt, perspektywy na przyszłość, zadowolenie z życia nagle się ulotniły. Na dworcu pojawia się Sekwestrator, czyli komornik stojący wobec olbrzymiego zadania zasekwestrowania całego miasta. Nie wiadomo, dlaczego nieszczęścia dotknęły właśnie to miejsce na ziemi, ponieważ w całym kraju gospodarka kwitnie. 

Sielsko i dobrotliwie kojarząca się „wizyta starszej pani” szybko okazuje się wydarzeniem przewracającym życie wszystkich w Güllen do góry nogami. Oczywiście, z przyjazdem Klary Zachanassian wiążą oni wielkie nadzieje, ponieważ urodziła się w tym miejscu i spędziła najmłodsze lata, a przybywa z wizytą już jako miliarderka, jednym skinieniem ręki mogąca wydobyć z nędzy całą okolicę. Prowincjusze szykują się zatem, by godnie powitać Klarę. Przez scenę przewijają się postaci miejscowych notabli. Jest burmistrz, dyrektor gimnazjum, lekarz, policjant. Pięknie brzmiące słowa szykowane na okazję uroczystości jakoś jednak nie współgrają z wyłaniającą spod nich interesownością. „Klara ma sypnąć milionami”.

I pojawia się pani Zachanassian, oczywiście, z całym orszakiem asystentów, służbą, dziennikarzami. Zatrzymuje pociąg, który nie staje w Güllen, ale po hojnym datku dla kolejarzy, okazuje się, że międzynarodowy ekspres może nawet poczekać, aż kapryśna dama zwiedzi miasto. Magiczna moc wielkich pieniędzy ukazana została w sposób groteskowy, przerysowany. Co jednak najważniejsze, wbrew stereotypom, nie psują one jedynie bogaczy i to, dla mnie, jest najbardziej interesującym elementem przesłania dzieła Dürrenmatta. Jest trochę tak, że ludzie niezamożni rekompensują sobie skromne życie przekonaniem, że są za to moralnie lepsi. Po przeczytaniu „Wizyty starszej pani” pewności tej już mieć nie będą mogli.

Klara Zachanassian cały przebieg swojego przyjazdu i pobytu starannie wyreżyserowała i spowodowała, że wydarzenia potoczyły się w zupełnie nieprzewidzianym dla mieszkańców Güllen kierunku. Wśród czekających na nią znajdował się dawny kochanek, Alfred Ill i to z nim, z wpływem, jaki mógł wywrzeć na miliarderkę, wiązali duże nadzieje. I w pewnym sensie się nie zawiedli, ale tylko w „pewnym sensie”.

Dürrenmatt pokazał, jak pod wpływem samej tylko możliwości, perspektywy uzyskania dużych pieniędzy następuje erozja zasad moralnych, elementarnej przyzwoitości, jak szybko ludzie przyzwyczajają się do konieczności poświęcenia kogoś bliskiego w zamian za szansę diametralnej odmiany swojego losu. Klara Zachanassian jest pewna, że kupić może wszystko, jest bezwstydna, ale okazuje się, że ma rację.

Najciekawsza jest rozgrywka, jaką z własnym sumieniem przeprowadzają bohaterowie, jak przedstawiają sami sobie całą sytuację, jak unikają nazwania zła złem, jak szybko stają się koneserami markowych dóbr, przyzwyczajają do przepychu i wygody.

Ten wpis nie dotyczy żadnej z powszechnie znanych lektur, więc zbyt wiele o treści i postaciach napisać nie chcę, by nie zepsuć komuś przyjemności czytania. Dodam, że spotkanie z tym dramatem sprawi dużo satysfakcji zwłaszcza miłośnikom czarnego humoru.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *