„Zemsta” – Aleksander hrabia Fredro – krótko o tym, co wiedzieć wypada

24 lipca, 2017 21:21 Zostaw komentarz

„Zemsta” Aleksandra hrabiego Fredry to dzieło pokazujące, jak los może zakpić z najpoważniejszych zamiarów, planów i ambicji. Podobnie do wielu wcześniejszych komedii, choćby Moliere’a, przedstawia konflikt między starymi i młodymi, a szczególnie: irytującą chęć tych pierwszych sprawowania bezwzględnej władzy nad drugimi.

„Zemsta” opiera się na motywie sporu granicznego, kłótni między sąsiadami i tu znów przychodzi nam wyrazić zdumienie, jakże często temat ten w polskiej literaturze, a później i filmie występuje. Widocznie kłótliwość, pieniactwo charakterystyczne były dla szlacheckiej kultury i przeniknęły do obyczajowości innych warstw. Wymieńmy dla porządku: Sędzia i Hrabia z „Pana Tadeusza”, Rzędzian i jego sąsiad z „Ogniem i mieczem”,  Kargul z Pawlakiem z „Samych swoich”, a to przecież nie wszystko.

Cześnik Raptusiewicz i Rejent Milczek dzielą między siebie zamek. Nienawidzą się, ale przecież nie mogą od siebie uciec. Każda złośliwość wywoła odwet. Jak jest sens toczenia sporu? Żaden. Przeciwnicy angażują jednak duże środki i wiele energii, by sobie zaszkodzić.

Drugim ośrodkiem intrygi są pieniądze. Temat w komediach częsty, w życiu także niepokojący serca i rozpalający umysły. Akcja rusza z miejsca, gdy Cześnik postanawia się ożenić, na celu mając wzbogacenie się. Bierze pod uwagę małżeństwo z córką brata, podlegającą jego władzy, Klarą, ale Podstolina wydaje się być atrakcyjniejsza, ponieważ bogatsza.

Rejent, dowiedziawszy się o planach znienawidzonego sąsiada, znając wstydliwą dla syna historię jego romansu z Podstoliną, postanowił wykorzystać słabość kobiety do Wacława i zaaranżować ich małżeństwo. Plan wydawał się nie mieć słabych punktów. Podstolina ochoczo przystała na propozycję, syn protestował, ale rządził w domu ojciec, a kontruderzenie Cześnika musiałoby rozbić się o zapis przewidujący dużą finansową karę dla tej ze stron, która umowę by zerwała.

Dodajmy jeszcze, że, oczywiście, nie bez znaczenia były dobra materialne Podstoliny. W grę wchodziły duże pieniądze. Dlatego Rejent umowę z Podstoliną opatrzył zapisem o stu tysiącach kary dla wycofującej się strony.

Cześnik miał już zgodę Podstoliny na ich ślub. Wydawał już nawet dyspozycje, co stanie na weselnych stołach, gdy usłyszał porażająca wiadomość. Długo się nie zastanawiał i w ramach odwetu wykorzystał przypadkową obecność Wacława w swoim domu i nakazał mu zawarcie małżeństwa z bratanicą, Klarą. Młodzi przyjęli to z radością, gdyż o niczym innym nie marzyli. Zdesperowany Wacław nawet przeniknął do domu Cześnika, by spróbować doprowadzić do pojednania między zwaśnionymi sąsiadami, desperacko szukał możliwości poślubienia ukochanej dziewczyny zgodnie z prawem i za zgodą opiekunów, ponieważ na wspólną ucieczkę dziewczyna zgodzić się nie chciała.

Słowo „zemsta” zostało przez autora użyte ironicznie. Obaj dumni, zawzięci i zaślepieni nienawiścią sąsiedzi, chcąc sobie zaszkodzić, wbrew intencjom, wyświadczyli sobie przysługi. Po szybkim, błyskawicznie przez Cześnika zaaranżowanym ślubie młodych, wyszło na jaw, że Podstolina żadnego majątku nie posiada. Ona jedynie do momentu zawarcia małżeństwa przez Klarę zarządzała jej włościami.

Gdyby zatem Cześnik dla oczekiwanych korzyści poślubił Podstolinę, doznałby rozczarowania. Rejent go od tego wybawił. Cześnik, uniemożliwiając małżeństwo Wacława z Podstoliną, odwzajemnił się, zrewanżował nieświadomie Rejentowi. Podstolina zyskała prawo do stu tysięcy wynagrodzenia, ale to postanowiła zapłacić Klara.

Komedie kończą się dobrze. W tej również nie ma poszkodowanych, no może poza Józefem Papkinem, ale ten człowiek nie może zyskać wiele od życia, ponieważ jest niedojrzały i niepoważny. Sam sobie winien. To lekkoduch, pozer, wieczny aktorzyna próbujący grać rolę bohatera, możnego pana, znakomitego kochanka i dziecka szczęścia. Przechwala się, ale nie tylko przepaść między jego fantazjami a rzeczywistością tak bawi widza. Najśmieszniejsze jest to, że Papkin sam w niektóre z nich wierzy, jak choćby w powodzenie u dam, które rzekomo się w nim kochają, wszystkie, no prawie…

Papkin chce zdobyć rękę Klary, ale nie zamierza dotrzymywać słowa i uczciwie wypełniać zobowiązań. Kiedy pojawia się w domu Cześnika konkurent, Wacław, podający się za komisarza Rejenta, Papkin zgadza się mu służyć, bo sakiewka ze złotem to zawsze sakiewka ze złotem.

Mocną stroną dramatu są kreacje postaci. Fredro na zasadzie lekkiego kontrastu zestawił dwa charakterystyczne szlacheckie typy: przebiegłego prawnika i porywczego wojownika. Cześnik brał udział w konfederacji barskiej, szybko i łatwo chwyta za broń.

Rejent, można by w skrócie rzec, to kanalia. Oczywiście, drodzy uczniowie, tego słowa w żadnej pracy ani wypowiedzi ustnej użyć nie możecie. Zdecydowałem się nim posłużyć, żeby ten wpis i charakterystyka postaci zapadły Wam w pamięć. Dlaczego pozwoliłem sobie na tak surową ocenę?

Rejent nieprzyzwoicie, cynicznie manipuluje ludźmi i naigrywa się z ich uczuć. Daje Wacławowi płonne nadzieje, że spełni jego pragnienie. Zapewnia, że jedyną treścią życia jest już dla niego tylko uszczęśliwienie syna. Dlatego nakazuje mu zawarcie małżeństwa z Podstoliną i nie chce słyszeć o ślubie z Klarą. Posługuje się synem jak narzędziem i to jedynie dla zaspokojenia żądzy zemsty. Jeśli chcecie dowiedzieć się, kto to jest hipokryta, to przyjrzyjcie się Rejentowi Milczkowi. Wielokrotnie mówi: „niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”, ale ta formuła ma jedynie wymusić uległość na innych.

Rejent nie zapłacił zatrudnionym przez siebie pracownikom, którzy budowali mur, właściwie kończyli go, łatając dziurę. Zachęcał ich do stawiania oporu ludziom Cześnika, krzycząc, że wspiera ich, jest już za nimi. Zmuszał tych poczciwych ludzi, żeby składali fałszywe zeznania przeciwko sąsiadowi.

Raptusiewicz krystaliczny nie był, prowokował także zwady, groził, wykorzystywał Papkina, szantażując go jakąś wiedzą na temat „dawnych sprawek”. Był gotów posłużyć się Klarą do realizacji swoich celów. Bardziej nikczemny wydaje się jednak Rejent.

W utworze widać zastosowanie zabiegu qui pro quo, czyli zabawnego dla widza nieporozumienia między bohaterami wynikającego z niewłaściwego rozpoznania kogoś lub mylnego odczytania słów bądź zachowań. Jest tak, gdy Cześnik nie widzi, że Papkin przyprowadził mu „w niewolę” syna Rejenta. Gdyby tylko wiedział, posłużyłby się nim na pewno jako cennym jeńcem. Klara bierze za dobrą monetę błogi uśmiech Podstoliny po jej rozmowie z Wacławem i sądzi, że to zapowiedź pomocy i korzystnej dla młodych mediacji Podstoliny między nimi a Cześnikiem. Może dobrze, że Klara nie zdawała sobie sprawy, że Podstolina cieszy się z odnalezienia miłego kochanka.

Kończę ten opis. Nie chcę, żeby był zbyt długi, ani żeby był podobny do innych streszczeń i omówień. Rozszerzę na pewno zbiór wiadomości o Zemście, wszystko jednak w swoim czasie, gdyż:

Nie od razu Kraków zbudowano.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *