Jak napisać rozprawkę? Poradnik dla maturzystów – część szósta. Temat o przemijaniu.

18 kwietnia, 2022 20:37 Zostaw komentarz

Temat: Jak literatura pomaga radzić sobie człowiekowi z trudnym doświadczeniem przemijania. Odwołaj się do fragmentu i dwu dzieł literackich.

FRAGMENT Z “CHŁOPÓW”  WŁADYSŁAWA REYMONTA:

“A naród płynął całą drogą pod topolami ku cmentarzowi; w mroku, co był już przytrząsł świat jakby popiołem szarym, błyskały światła świeczek, jakie mieli niektórzy, i chwiały się żółte płomyki lampek maślanych, a każdy, nim wszedł na cmentarz, wyciągał z tobołka chleb, to ser, to ździebko słoniny albo kiełbasy, to motek przędzy lub tę przygarść lnu wyczesanego, to grzybów wianek, i składali to wszystko pobożnie w beczki – a były one księże, były organistowe i Jambrożego, a reszta dziadowskie, a któren w nie nie kładł, to grosz jaki wciskał w wyciągnięte ręce dziadowskie… i szeptał imiona zmarłych, za które prosił o pacierz… 

Chór modłów, śpiewów, imion wypominanych jękliwym rytmem wznosił się wciąż nad wrótniami, a ludzie przechodzili – szli dalej, rozpraszali się wśród mogił, iż wnet, niby robaczki świętojańskie, jęły jaśnieć i migotać światełka wskróś mroków i gąszczów drzew, i traw zeschniętych.

Głuchy, przyciszony trwożnie szept pacierzy drgał w przyziemnej ciszy; czasem szloch bolesny zerwał się z mogił; czasem lament żałosny wił się w rozdzierających skrętach wśród krzyżów; to jakiś nagły, krótki, nabrzmiały rozpaczą krzyk, jak piorun, rozdzierał powietrze albo ciche płacze dziecięce – sieroce płacze kwiliły w omroczonych gąszczach niby pisklęta…

A chwilami opadało na cmentarz głuche i ciężkie milczenie, że ino drzewa szumiały posępnie, a echa płakań ludzkich, skarg, krzyków bolesnych żałości biły ku niebu, w świat cały szły…

Ludzie snuli się wśród mogił cicho, szeptali lękliwie i trwożnie poglądali w dal omroczoną, niezgłębioną…

– Każdy umiera! – wzdychali ciężko z kamienną rezygnacją i wlekli się dalej , przysiadali przy grobach ojców , mówili pacierze, to siedzieli cisi, zadumani, głusi na życie, głusi na śmierć, głusi na ból – jak te drzewa, i jak te drzewa kolebały się im dusze w sennym poczuciu trwogi…

– Jezus mój! Panie miłosierny, Mario! – rwało się im z dusz umęczonych zamętem i podnosili twarze zakrzepłe i wyczerpane jak ta ziemia święta, a oczy szare niby te kałuże, co się jeszcze siwiły w mrokach, wieszali u krzyżów i ruchami tych drzew rozchwianych sennie osuwali się na kolana; do stóp Chrystusa rzucali serca strwożone i wybuchali świętym płaczem oddania się i rezygnacji.

(…)

 

Wieś była cicha mimo święta, drogi były puste, karczma zamknięta, a gdzieniegdzie tylko przez małe zapocone szybki błyskały światełka i płynęły ciche śpiewy pobożnych i głośne modlitwy odmawiane za zmarłych…

Z trwogą wysuwano się przed domy, z trwogą nasłuchiwano szumów drzew, z trwogą patrzano w okna, czy nie stoją, nie jawią się ci, co w dniu tym błądzą, przygnani tęsknotą i wolą Bożą… czy nie jęczą pokutniczo na rozstajach… czy nie zaglądają przez szyby żałośnie?..

A gdzieniegdzie, starym zwyczajem świętym, gospodynie wystawiały na przyzby resztki wieczerzy, żegnały się pobożnie i szeptały:..

– Naści, pożyw się, duszo krześcijańska, w czyścu ostająca…

Wśród ciszy, smętku, rozpamiętywań, lęku płynął ten wieczór Zaduszek…

W izbie u Antków siedział Roch, ten ci wędrownik z Ziemi Świętej, i czytał a powiadał pobożne i święte historie. Ludzi było dość, bo i Jambroży z Jagustynką i Kłębem przyszli, i Kuba z Witkiem, i Józia z Nastusią; nie było tylko starego Boryny, któren do późna w noc siedział u Jagusi.

Cicho było w izbie, że ino ten świerszcz za kominem skrzypiał, a trzaskały suche karpy na ogniu.

Siedzieli wszyscy na ławach przed kominem, ino Antek pod oknem.

A Roch przegarniał raz w raz kijaszkiem wągielki i cichym głosem mówił:

…Nie straszno umierać, nie, bo –

Jako ci ptaszkowie, co pod zimę do ciepłych krajów ciągną, tak ci duszyczka strudzona do Jezusa podąża…

Jako te drzewiny, w nagości stojące o zwieśnie, Pan przyodziewa w listki zielone a kwiatuszki pachnące, tak ci, duszo człowiecza, do Jezusa iść po radość, po wesele, po zwiesnę i ono przyobleczenie wieczne…

Jako tę ziemię rodzącą a strudzoną ogarnia słońce- tak ci Pan przyhołubi duszyczkę każdą, że nic jej zimy nic jej bolenie, nic jej śmierć sama…

Hej! Bo ino płakanie jest na tej ziemice, jeno żałość a turbacja!

I złość jako te osty się pleni, i w bory urasta!

A wszystko próżne jest i daremne – jako to próchno, jako te pępuszki, co je na wodzie wiater wydyma, a drugi je zasię precz żenie.

KOMENTARZ DO TEMATU:

Na początku zwróćmy uwagę, w jakże komfortowej sytuacji znajdzie się maturzysta stający wobec pytania „CZY” ?

Gdyby temat został tak zredagowany, byłoby o wiele łatwiej:

Temat: Czy literatura pomaga radzić sobie człowiekowi z trudnym doświadczeniem przemijania? Odwołaj się do fragmentu i dwu dzieł literackich.

Jak zwykle w takich przypadkach, mielibyśmy do wyboru odpowiedzi: TAK, NIE oraz bardziej finezyjne na przykład: w literaturze widać takie próby, ale ich skuteczność jest nieznana, trudna do określenia, oceny.

Nie ma co gdybać. Staje przed nami pytanie „JAK?” a zatem musimy postarać się o precyzyjniejszą odpowiedź. Najpierw dokonajmy przeglądu możliwości, zanim wybierzecie coś zależnie od Waszych zasobów wiedzy.

Przede wszystkim przemijanie najczęściej kojarzy się z czymś niekomfortowym, budzi lęk, żal, smutek. Najpierw trzeba się rozstać z dzieciństwem, poczuciem względnego komfortu, potem z młodością, a z biegiem lat ulatuje uroda, siły i w końcu coraz mniej szans pozostaje na nieoczekiwaną odmianę losu. Nie dotyczy to wszystkich, oczywiście. Niektórym znakomicie się powodzi, cieszą się każdą chwilą, ale dla nich perspektywa utraty tego wszystkiego pewnego dnia i odejścia w nieznane także nie jest atrakcyjną. Z tego wyprowadzamy pierwszy wniosek – literatura przedstawia problem i pozwala w większym nieco towarzystwie poprzeżywać rozterki związane z przemijaniem. Świadomość wspólnotowości doświadczenia, prezentacja bezradności innych działa kojąco. Mówiąc najprościej – nie jesteśmy z tym sami.

Gromadzący się na obchodach Dnia Zadusznego bohaterowie „Chłopów” właśnie przeżywają w gromadzie smutek i lęk związane z odejściem ze świata ziemskiego, znanego. Kierują myśli do zmarłych, wierząc, że dusze ich przodków istnieją i czekają na gest solidarności i wsparcia.

Literatura przestawia również wiarę w życie po śmierci i tak oto dodaje otuchy tym, których przemijanie przeraża. Tu moglibyśmy zaaplikować jako przykład „Legendę o świętym Aleksym”, „Pieśń o Rolandzie”, „Dziadów część II”, „Dziadów część III” też, ale nade wszystko polskie „Quo vadis”. Pod koniec dodanego do tematu fragmentu w wypowiedzi Rocha znajdziecie motyw pocieszenia i transcendencji. Niemałe znaczenie ma tu postać osobowego Boga, Jezusa zmartwychwstałego, jedynej z trzech boskich osób, która stała się człowiekiem i w pewnym stopniu jest mu najbliższa.

PRZYPIS: transcendencja to rzeczywistość ponad nami, poza naszym bezpośrednim widzeniem. Wyraz ma też inne znaczenia.

A może by tak zmienić perspektywę i nastawienie? Przypomnijmy sobie renesans i szereg utworów choćby Jana Kochanowskiego pokazujących, że przytrafiło się nam, ludziom coś niezwykłego, wspaniałego, ponieważ żyjemy w pięknej rzeczywistości zbudowanej przez mądrego, dobrego Boga. Możemy być szczęśliwi, zachwycać się dziełem Stwórcy, czuć jedność z kosmosem, naturą i nie lękać o zbawienie. Dobrym materiałem do zbudowania argumentu będzie „Czego chcesz od nas, Panie…”, „Na lipę” „Chcemy być sobie radzi…”. „Na dom w Czarnolesie”. Moglibyśmy sięgnąć także do pieśni Horacego: „Do Deliusza”, gdzie zachęca do cieszenia się prostymi przyjemnościami, delektowania się chwilą, panowania nad emocjami i pamiętania o śmierci, by tym lepiej spożytkować podarowany nam czas.

„Treny” Kochanowskiego to eksplozja buntu przeciwko okrutnym wyrokom losu, śmierci przedwcześnie odbierającej życie, dziecko. To literackie świadectwo głęboko ludzkiej niezgody na przemijanie, tryumf destrukcji nad narodzinami, rozpaczy nad nadzieją. W drugiej części tekstu powolne podnoszenie się z upadku, godzenie z losem, Bogiem, światem, samym sobą, czyli to, bez czego nie da się dalej żyć. „Treny” – dobry materiał do wypracowania.

Barok przynosi oprócz poezji metafizycznej także zwątpienie w możliwości rozpoznania naszej prawdziwej sytuacji. Życie może być zaledwie snem, złudzeniem, iluzją. Polecam Waszej uwadze Zbigniewa Morsztyna: Żywot –sen i cień.

A może by tak coś dla ateistów? Proszę bardzo: egzystencjalizm. Literatura pomaga nam radzić sobie z trudnym doświadczeniem przemijania, ponieważ z brutalną wyrazistością przedstawia nierówność szans człowieka w walce z losem. To taki rodzaj pokrzepienia: jeśli zrozumiesz całą marność swojego położenia, nic cię już nie zaskoczy i będziesz mógł mężnie kroczyć ku przeznaczeniu, ku śmierci, być może ku nicości. Polecam uwadze Szanownych wiersz Herberta: „Przesłanie Pana Cogito”, „Dżumę” Alberta Camusa, „Wieżę” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i ciepłe przecież w swej wymowie bardzo: „Stary człowiek i morze” Ernesta Hemingwaya.

I jeszcze jakże piękne, a zapamiętane przez autora tych słów z „Interstellar”

“Nie wchodź łagodnie w tę pogodną noc.
Niech płonie starość tuż przed kresem dni.
Walcz, walcz gdy światło traci swoją moc”

W Internecie znajdziecie ten wiersz w całości, napisał go Thomas Dylan. Skoro przy egzystencjalistach jesteśmy, to może warto zaproponować jeszcze jeden motyw, czyli bunt. Przecież walka, głośny sprzeciw to postawa głęboko ludzka. Czasem warto, warto – zrobić to choćby dla innych. Przy okazji: Albert Camus: Mit Syzyfa.

A może podróże w czasie, sny o potędze? To drugie to nie tylko Fryderyk Nietzsche i jego spuścizna, ale też literatura science-fiction, opowieści o trwaniu ludzkości w kosmosie, dalekich galaktykach, humanoidach, robotach, sztucznych inteligencjach. Gdzie to my nie uciekamy ze swoim strachem przed kostuchą?

Moi Drodzy, wiem, że niektórzy z Was szukają porad w formie przejrzystej i skondensowanej. Inni, być może, do tej pory nie do końca wiedzą, o czym traktuje fragment. Dlatego pod koniec artykułu, „na dole” znajdziecie jego krótkie omówienie. Nie drwię z nikogo, gwara i nasycenie tekstu środkami poetyckimi utrudnia nieco jego odbiór.

PRZYPOMNIJMY TEMAT:

Temat: Jak literatura pomaga radzić sobie człowiekowi z trudnym doświadczeniem przemijania. Odwołaj się do fragmentu i dwu dzieł literackich.

Teza: Literatura pomaga człowiekowi zmagać się z trudnym problemem przemijania, pokazując, jak inni ludzie, bohaterowie dzieł stają wobec tego wyzwania i z trudem godzą się z nieuniknionością upływu czasu i śmiercią.

WSTĘP:

Świadomość przemijania jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń na ziemskiej drodze człowieka. Wymaga zaakceptowania faktu, że wiele ważnych chwil się nie powtórzy, pewnych błędów nie będzie można naprawić. Dlatego filozofia, sztuka, religie odnoszą się do lęku, smutku, niepokoju, cierpienia wywoływanych perspektywą wiecznego końca, odejścia lub życia w innym wymiarze.

Literatura także pomaga człowiekowi zmagać się z tym trudnym problemem, pokazując, jak inni ludzie, bohaterowie dzieł stają wobec tego wyzwania i z trudem godzą się z nieuniknionością upływu czasu i śmiercią.  

ARGUMENT I:

Dzieło literackie przedstawia czasem szczególne momenty w roku, gdy celebruje się, zbiorowo przeżywa nieobecność, utratę bliskich zmarłych, a jednocześnie rozmyśla nad surowym prawem natury, która wyznacza określony czas życiu. Ludzi łączy ból, niepokój, smutek. Cierpią z powodu nieobecności krewnych, znajomych. Czują, że czeka ich ta sama droga w nieznane. Szukają pocieszenia w sprawowanych od wieków obrzędach, modlitwie, w wierze. Obecny wśród nich mędrzec prawi słowa otuchy.

KOMENTARZ DO ARGUMENTU I:

Widać, będzie o Zaduszkach. Reymont w „Chłopach” pokazał obchody tego dnia nie tylko jako czas modlitwy za zmarłych, chwile okazywania im szacunku, ale wspólne rozważania nad śmiercią, skupienie nad przeznaczeniem i kresem drogi każdego.

PRZYKŁAD I:

W przytoczonym fragmencie opisane zostało Święto Zmarłych, gdy na cmentarz ciągnęły tłumy. Żyjący czuli obecność duchów, niektórzy zgodnie z pogańskimi wierzeniami wystawiali dla wędrujących dusz pokarmy i napoje. Zamawiano modlitwy u księdza, u dziadów proszalnych, a w domu Boryny zebrani znajomi słuchali pouczeń Rocha, który mówił  o zbawieniu dusz i miłosierdziu Boga. Samozwańczy duchowy przewodnik, kaznodzieja intuicyjnie reagował na lęk i snuł kojącą opowieść o dobrym osobowym Bogu, Jezusie troszczącym się o każdą duszę. Łączył ten przekaz z refleksją o trudnym doczesnym żywocie i budował dychotomiczny, jednoznaczny obraz dzielący rzeczywistość na przykry i dolegliwy byt ziemski oraz szczęśliwy pośmiertny.

PRZYPIS: dychotomiczny to taki, który dzieli całość na dwie części… tu użyłem go w kontekście upraszczania, ułatwiania rozumienia świata.

WNIOSEK I:

Wspólne przeżywanie lęku przed śmiercią i praktyki religijne, doświadczenie wspólnotowe są jednym z lepiej znanych i powszechnie stosowanych sposobów radzenia sobie z przemijaniem. Dlatego w literaturze jest wiele tego opisów, które krzepią także czytelnika.

ARGUMENT II:

Są dzieła ukazujące człowieka u końca jego wędrówki ziemskiej, kiedy ma bardzo wyrazistą świadomość przemijania i to skłania go do wyprowadzenia najlepszych wniosków, podsumowań oraz sformułowania rad. Wtedy dobrze widzi też własne życie, rozumie, jak cenną jest każda chwila i że nie należy jej psuć, marnować na tęsknotę za czymś bezpowrotnie utraconym. To może pomóc czytelnikom poradzić sobie z problemem przemijania, właściwie nań spojrzeć.

KOMENTARZ DO ARGUMENTU II:

Zapomniałem, jaki przykład miał mi tu posłużyć, notatkę sporządziłem wiele tygodni przed pisaniem tego artykułu. Wydaje mi się, że Róża z „Cudzoziemki” patronuje myślom wyrażonym powyżej, ale to przecież bohaterka powieści nie z obowiązkowego zestawu. Santiago z opowiadania „Stary człowiek i morze” byłby w sam raz, jeśli pominąć fakt, że nie poucza nikogo wprost, nie radzi, a swoją postawą daje najlepszy przykład, jak żyć godnie i pięknie nawet u kresu dni. Stary Rzecki wyrasta świadomością ponad siebie, ma chwilę olśnienia, gdy żałuje, że służył tyle lat innym, martwił się o los Węgrów, Europy, Bonapartych, o cały świat, zamiast założyć własny interes i budować swoją markę.

Stanowczo wybieram Santiago. Przeczytajcie, przyda się, krótkie, na chwilę przed maturą jeszcze warto.

PRZYKŁAD II:

Starszy samotny mężczyzna potrafił delektować się życiem. Nie zrezygnował z tego, co było treścią jego egzystencji. Połów stanowił dla niego nie tylko trud zabiegów o środki do przetrwania. Kochał naturę, czuł się jej częścią. Niczym święty Franciszek wyrażał słowa miłości do ptaków i gwiazd. W wielkiej rybie widział godnego przeciwnika i było mu nawet przykro, że musiał ją zabić. Nie przypominał żalącego się nad losem staruszka, roztkliwiającego się nad sobą, trzęsącego się nad każdym swoim krokiem starca.  Chciał być potrzebny, uczył Manolina, jak łowić, był oparciem dla nastolatka. Stanowił dobry przykład dla wielu.

KOMENTARZ DO PRZYKŁADU II:

Hemingway inspirował się behawioryzmem w psychologii i unikał bezpośrednich opisów uczuć, przeżyć, stanów wewnętrznych, koncentrując się na zachowaniach bohaterów, ich wyborach. Dlatego tak wiele musimy wydobyć sami z postawy Santiago. O Róży pisać nie chcę, ponieważ przeraża mnie wciąż to, jak wiele zła uczyniła ta egoistyczna, niewychowana właściwie istota, ilu bliskim obrzydzała życie. To, że u progu śmierci zreflektowała się, nie bez stanowczego udziału pewnego mężczyzny, lekarza, zmienia niewiele. Gdy poczuła, że pani z kosą nadchodzi, postanowiła powiedzieć bliskim coś mądrego i ciepłego. Coś jak musztarda po obiedzie.

WNIOSEK II:

Innym sposobem wspierania czytelnika w jego zmaganiach z trudnym problemem przemijania jest pokazywanie doświadczonych ludzi, którzy dają przykład właściwej, mądrej postawy wobec upływającego czasu, zbliżającego się kresu.

ARGUMENT III

Wielkie dzieła pokazują bohatera w chwili próby, gdy nie potrafi uporać się z cierpieniem z powodu utraty kogoś bardzo ważnego. Możemy obserwować jego bunt, walkę, sprzeciw, ale też stopniowe wygaszanie wzburzonych emocji i powrót zbolałej świadomości do stanu, gdy zaczyna się odbudowa wewnętrznego spokoju, harmonii, ważnych życiowych przekonań. Czytelnik dzięki temu widzi, że jego rodzinne tragedie nie są niczym wyjątkowym i każdy człowiek musi przejść przez podobne doświadczenia.

PRZYKŁAD III:

Bohater „Trenów”, ojciec, poeta i filozof staje wobec straty, która rozrywa mu serce. Nie może znaleźć początkowo żadnych słów pocieszenia, buntuje przeciwko Bogu, odrzuca wiarę, kpi z dotychczasowego zaufania do postawy stoików. Wyraża pogląd, że nikt nie może przygotować się i ubezpieczyć przeciwko takim ciosom ze strony losu. Bohater stracił ukochaną córeczkę. Jego nadzieje z nią związane rozsypały się w proch. Od trenu XI zaczyna bardzo powoli godzić się z losem, przyjmuje krok po kroku to, że nasze ziemskie istnienie jest kruche, wszystko dostajemy tylko na krótki czas, nasza pewność siebie jest nieuzasadniona. Tren XIX, w którym stroskany ojciec otrzymuje pouczenie od matki domyka kompozycję, czyli poetycką opowieść o tym, jak trudno pogodzić się z przemijaniem tego, co dobre i kochane.

WNIOSEK III:

Przedstawienie bohatera w stanie kryzysu, głębokiego załamania pomaga sprostać najcięższym próbom, z jakimi przyjdzie się zmagać czytelnikom. Prawda o słabości, niezgodzie na stratę i chaosie, w jaki wpada zrozpaczony człowiek, to rodzaj podania ręki wszystkim, których przerazi destrukcyjna moc śmierci niszczącej to, co się kochało, co przeminęło bezpowrotnie.

ZAKOŃCZENIE:

Literatura pomaga radzić sobie z trudnym doświadczeniem przemijania z jednej strony poprzez ukazanie bólu, niepokoju, bezradności osób przeżywających stratę, bojących się śmierci, a z drugiej bohaterów mężnie otrząsających się ze strachu i poczucia bezsilności, by cieszyć się każdą chwilą, która została im podarowana.

ANALIZA FRAGMENTU:

“A naród płynął całą drogą pod topolami ku cmentarzowi; w mroku, co był już przytrząsł świat jakby popiołem szarym, błyskały światła świeczek, jakie mieli niektórzy, i chwiały się żółte płomyki lampek maślanych, a każdy, nim wszedł na cmentarz, wyciągał z tobołka chleb, to ser, to ździebko słoniny albo kiełbasy, to motek przędzy lub tę przygarść lnu wyczesanego, to grzybów wianek, i składali to wszystko pobożnie w beczki – a były one księże, były organistowe i Jambrożego, a reszta dziadowskie, a któren w nie nie kładł, to grosz jaki wciskał w wyciągnięte ręce dziadowskie… i szeptał imiona zmarłych, za które prosił o pacierz…”

Widzicie zapewne, na początku słowo „naród”. Nie wieś nawet, nie ludzie z Lipiec, ale „naród”. Trudno już o mocniejsze słowo oznaczające wspólnotę. Nie idą, a „płyną”. Jest to taka rzesza. Niosą to, co mają najlepszego. Nie wiem, skąd zwyczaj „dawania” na modlitwę, ale był. Wkładano „datki” do beczek w gotówce, ale przede wszystkim w naturze, czyli chleb, ser, trochę przędzy. Zwróćcie uwagę na więź między zmarłymi a żywymi, zamawiającymi modlitwy i realizującymi „zlecenia”, na tłum wypełniający cmentarz z jedną i tą samą myślą, ze strachem, co będzie z nimi dalej.

“- Każdy umiera! – wzdychali ciężko z kamienną rezygnacją i wlekli się dalej , przysiadali przy grobach ojców , mówili pacierze, to siedzieli cisi, zadumani, głusi na życie, głusi na śmierć, głusi na ból – jak te drzewa, i jak te drzewa kolebały się im dusze w sennym poczuciu trwogi…”

Trochę sobie „przeskoczyłem” , ale po to, by zwrócić Waszą uwagę na tę powszechność przeżycia, doświadczenia. „Każdy” – Autor spaja tych ludzi także z naturą, porównując do drzew. Wiecie, listopad. Drzewa bez liści, w naturze cisza, dni poświęcone zmarłym nie bez powodu wypadały w kalendarzu wtedy, gdy świat „zamierał”. Reymont nawiązuje do tego. Narrator mówi o odczuciach bohaterów, o ich otępieniu z powodu lęku, o zadumie nad przemijaniem.

“Chór modłów, śpiewów, imion wypominanych jękliwym rytmem wznosił się wciąż nad wrótniami, a ludzie przechodzili – szli dalej, rozpraszali się wśród mogił, iż wnet, niby robaczki świętojańskie, jęły jaśnieć i migotać światełka wskróś mroków i gąszczów drzew, i traw zeschniętych.”

Jeśli na początku pierwszego akapitu drugim słowem był „naród”, to kolejną cząstkę tekstu otwiera wyrażenie „chór modłów”. To niemal zbiorowa modlitwa. Choć ludzie modlą się osobno, to z jedną intencją, jedną tonacją, z podobnymi uczuciami.

“Ludzie snuli się wśród mogił cicho, szeptali lękliwie i trwożnie poglądali w dal omroczoną, niezgłębioną…”

Reymont buduje piękne obrazy. Wiemy, dlaczego tak magiczne stają się polskie cmentarze 1 i 2 listopada. Światło jest wśród mogił. Dookoła mrok. W pierwszym akapicie narrator mówił o lampkach, światłach. Myśli o przemijaniu wzmacnia delikatna gra jasności i mroku. Wokół ludzi oświetlających najbliższą przestrzeń panuje ciemność. Przecież to listopad. Już o tym wspomniałem, ale powtarzam, ponieważ blog czytają Polacy zza granicy. Może nie wszyscy pamiętają nasz listopad.

“Z trwogą wysuwano się przed domy, z trwogą nasłuchiwano szumów drzew, z trwogą patrzano w okna, czy nie stoją, nie jawią się ci, co w dniu tym błądzą, przygnani tęsknotą i wolą Bożą… czy nie jęczą pokutniczo na rozstajach… czy nie zaglądają przez szyby żałośnie?..

A gdzieniegdzie, starym zwyczajem świętym, gospodynie wystawiały na przyzby resztki wieczerzy, żegnały się pobożnie i szeptały:..

– Naści, pożyw się, duszo krześcijańska, w czyścu ostająca…”

Powyżej mamy nic innego, jak karmienie duchów, motyw jak w „Dziadach części II”.

“A Roch przegarniał raz w raz kijaszkiem wągielki i cichym głosem mówił:

…Nie straszno umierać, nie, bo –

Jako ci ptaszkowie, co pod zimę do ciepłych krajów ciągną, tak ci duszyczka strudzona do Jezusa podąża…

Jako te drzewiny, w nagości stojące o zwieśnie, Pan przyodziewa w listki zielone a kwiatuszki pachnące, tak ci, duszo człowiecza, do Jezusa iść po radość, po wesele, po zwiesnę i ono przyobleczenie wieczne…

Jako tę ziemię rodzącą a strudzoną ogarnia słońce- tak ci Pan przyhołubi duszyczkę każdą, że nic jej zimy nic jej bolenie, nic jej śmierć sama…

Hej! Bo ino płakanie jest na tej ziemice, jeno żałość a turbacja!

I złość jako te osty się pleni, i w bory urasta!

A wszystko próżne jest i daremne – jako to próchno, jako te pępuszki, co je na wodzie wiater wydyma, a drugi je zasię precz żenie.

Powyżej przemowa Rocha. Już wcześniej wyjaśniłem znaczenie słowa „dychotomia”. Autorzy podręczników poświęconych manipulacji i perswazji zwracają uwagę, że dychotomizacja rzeczywistości jest formą właśnie tej pierwszej. Świat jest złożony, ale ludzie wolą upraszczać sobie jego widzenie. To dostępny łatwo przykład: my dobrzy, tamci źli.

Roch mówi do ludzi prostych, jego przekaz z natury rzeczy musi być łatwy do przyjęcia. Dlatego przekonuje, że na Ziemi jest tylko, jedynie („jeno”) trud i smutek. Na samym końcu podaje też argument o „marności”. Zło panuje na tym świecie, a dobro na tamtym. Oczywiście, pewnie i teolog zwróciłby uwagę na rażące uproszczenia w prezentacji Rocha.

To, co kluczowe w słowach pocieszenia mówcy, to postać osobowego, kochającego wszystkich ludzi Boga, czyli Jezusa. Wiara w jego miłosierdzie koi lęki.

Moi Drodzy, w dziale “Jak pisać?” w głównym menu strony znajdziecie więcej poradników przeznaczonych dla maturzystów tegorocznych i ósmoklasistów. Matura w roku 2023 będzie wyglądała nieco inaczej. 

Poniżej przydatne linki do artykułów związanych z tematem. 

Omówienie “Czego chcesz od nas, Panie…” Jana Kochanowskiego 

Omówienie “Chcemy sobie być radzi…” Jana Kochanowskiego

Omówienie opowiadania “Stary człowiek i morze” Ernesta Hemingway 

Omówienie “Wieży”  Gustawa Herlinga-Grudzińskiego

Omówienie “Dżumy” Alberta Camusa

Omówienie “Interstellar” Christophera Nolana

Omówienie “Lalki” Bolesława Prusa 

Wstępny artykuł o “Trenach” Jana Kochanowskiego

Omówienie “Trenu IJana Kochanowskiego 

Omówienie “Muzeum” Wisławy Szymborskiej 

Drodzy Czytelnicy,

jeśli chcecie podziękować autorowi za jego pracę, to macie kilka możliwości do wyboru:

  1. odwiedzajcie stronę, wracajcie tu jak najczęściej
  2. zainteresujcie znajomych ofertą Sztuki Słowa – polećcie mnie jako polonistę przygotowującego solidnie do matury z języka polskiego na poziomie podstawowym, rozszerzonym, do matury międzynarodowej, do egzaminu ósmoklasisty  
  3. polubcie na Facebooku fanpejdż strony: Klasyka Literatury i Filmu 
  4. wpłaćcie symboliczną kwotę na konto firmowe z adnotacją w tytule: SERWIS EDUKACYJNY

 

     Właściciel: Sztuka Słowa PL, Tomasz Filipowicz

     Nr konta: 15 2490 0005 0000 4500 8617 6460 

Tytułem: SERWIS EDUKACYJNY 

 

 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *