Analiza i interpretacja porównawcza utworów lirycznych. Czesław Miłosz: „Jak powinno być w niebie” i Tadeusz Różewicz: „Powrót”

4 maja, 2019 13:51 Zostaw komentarz

Matura 2019 już za kilka dni i w mediach społecznościowych młodzież dopytuje, jak pisać analizę porównawczą. Na blogu znajdują się już dwie dostępne od dłuższego czasu. Dokładam kolejną z pakietem wskazówek, instrukcji, jak całą pracę przemyśleć, przygotować, napisać. Rzecz pierwsza – po odebraniu tekstów zastanów się, co je łączy. To punkt wyjścia. Przecież autorzy zadania świadomie dwa utwory wybrali. Łączą je zatem jakieś istotne, fundamentalne podobieństwa, ale i różnice zasadnicze muszą występować. 

„Jak powinno być w niebie” Miłosza i „Powrót” Różewicza to dzieła ukazujące wyobrażenia człowieka o niebie, rzeczywistości poza znanym nam materialnym światem, o życiu po śmierci. W obu wypadkach opis tych przeświadczeń, przewidywań, oczekiwań nie jest celem samym w sobie.

Powyższe zdania możemy przyjąć za pierwszą roboczą tezę, która pozwoli nam przebadać i opisać dwa utwory pod kątem tego, co je do siebie zbliża, a co czyni odmiennymi.

Oto krótka refleksja natury ogólnej: nikt nie wie, jak wygląda obcowanie dusz z Bogiem, szczegółów w objawieniach nie poznamy. To właśnie daje możliwość artystom na stworzenie własnej wizji tego stanu. Miłosz skomponował swą wypowiedź na zasadzie płynącego powoli, spokojnego wyznania. Różewicz stworzył sytuację, w której ważne miejsca zajmują bliscy podmiotu lirycznego i on sam. W obu tekstach niebo przedstawione zostało jako coś bliskiego i dobrze znanego, w czym każdy człowiek jest głęboko zakorzeniony. U Różewicza niebem jest rodzinny dom, jak w utworze Leśmiana: „Urszula Kochanowska”, dla Miłosza niebo to stan świadomości, to pogoń duszy za pięknem, dobrem, doskonałością. W „Jak powinno być w niebie” dostrzeżemy podobieństwa do hymnu „Czego chcesz od nas Panie” Kochanowskiego. Łączy je platońskie przekonanie, że w dziele Boga musi być „odbicie” jego mądrości, miłości, nieskazitelności, urody, perfekcji. Dzieło Miłosza nawiązuje też trochę do typowych dla romantyzmu przekonań o szczególnym usposobieniu artysty do poznawania Stwórcy.

Różewicz posłużył się wierszem wolnym, białym, tekst podzielił na części, dłuższe, krótsze. Nie wprowadził zbyt wielu środków stylistycznych. Piąty wers wyjawia to, co u Miłosza znalazło się już w tytule: podmiot liryczny opisuje świat pozaziemski.

wejdę do nieba w zabłoconych butach

Dla porównania dodajmy z utworu Miłosza:

Jak powinno być w niebie, wiem, bo tam bywałem.

U jego rzeki. Słysząc jego ptaki.

Możemy zatem bez wahania powiedzieć, że niebo w obu dziełach jest miejscem zwykłym i niezwykłym jednocześnie.

Czy można sobie wyobrazić bardziej wyrazisty, prowokujący obraz, jak wchodzenie do nieba w zabłoconych butach? Nieoczyszczone obuwie kojarzy się z niedbałością, brakiem szacunku, niestarannością, niechęcią do poczynienia jakichkolwiek przygotowań. Podmiot liryczny przypomina zbuntowanego nastolatka. Wszak „opryskliwie” będzie odpowiadał na pytania. Niebo nic nie zmieni. Przypominać będzie dom bohatera, z matką robiącą na drutach szalik, brzęczącymi muchami, śpiącym, zmęczonym ojcem.

Podmiot liryczny utworu Miłosza to zakochany w pięknie tego świata esteta, który jest przekonany, że natura, życie, fauna, flora, krajobrazy są zadatkiem, a może już gotowym obrazem nieba. To jednak nie wszystko. O możliwościach Boga przygotowania duszom wiecznego miejsca pobytu świadczy także człowiek, jego zdolność tworzenia. Proszę zwrócić uwagę:

 „A ogród był nadziemski, dany wyobraźni”. Tak więc nie samo dzieło Stwórcy świadczy o jego wielkości, ale też ludzkie talenty, zdolności, umysł. Wyobraźnia to atrybut, narzędzie artysty. Gdyby pozostawała jakaś wątpliwość odnośnie związków podmiotu lirycznego ze sztuką, kolejny wers ją rozwieje:

Życie spędziłem układając rytmiczne zaklęcia”. Rytm jest elementem poezji. Podmiot liryczny to poeta, ktoś pełen entuzjazmu, zafascynowany światem. Wiele mówią o tym czasowniki: „zrywałem się”, „biegłem”, „dążąc”, „ścigając”.

Czas znów, drogi Czytelniku, na uwagę natury ogólnej. Porównaliśmy tematykę obu dzieł, typ liryki, ujęcie tematu, to gdy opisujemy dokładnie postać podmiotu lirycznego w jednym utworze, wypada, niejako równolegle, uczynić to samo wobec drugiego.

Różewicz choć nie nadał „ja” lirycznemu właściwości artysty, nie powiązał jego biografii z pracą poety, to jednak ukształtował go w sposób charakterystyczny dla wielu swoich dzieł. Podmiot liryczny w „Powrocie” jest moralistą, kimś stawiającym niesłychanie ważne pytania.

Jeśli Bóg w „Jak powinno być w niebie” jest przede wszystkim Bogiem Stwórcą, artystą, to Różewiczowi z trójcy boskiej najbliżej chyba do Chrystusa i jego przykazania o miłości bliźniego. Koniecznie trzeba dodać: w „Powrocie” nie ma postaci Boga, nie ma sacrum, choć analizujący uważnie tekst czytelnik mógłby zadać pytanie: jeśli nie ma wiary, to po co cała ta opowieść o „Niebie”.

Piszącemu niniejsze słowa skrybie brakuje samodyscypliny. Miało być wszak o podmiocie lirycznym. Prawda to, ale dzieła sztuki są tak złożonymi, zakodowanymi strukturami, że przenikanie do ich wnętrza, odkrywanie pomniejszych znaczeń, sugestii, tropów naraża interpretatorów na utratę przejrzystości ich przekazu.

Podmiot liryczny! W dziele Różewicza to moralista. Ujawnia się ów fakt w ostatnich trzech wersach. Czuje się młodym chłopakiem? Tak. W niebie chciałby zobaczyć najbliższych, powrócić do dzieciństwa, może da odpocząć skołatanemu umysłowi w cieniu autorytetów, ojca, matki. Najpoważniejszą troską podmiotu jest znalezienie sposobu powiedzenia prawdy, podzielenia się zdumieniem z rodzicami, że człowiek stał się dla drugiego człowieka prześladowcą, mordercą, dręczycielem.

Miłosz nadał swojemu podmiotowi lirycznemu cechy rozkochanego w boskim świecie artysty, myśliciela, a Różewicz uczynił swój podmiot liryczny zaniepokojonym o losy ludzkości buntownikiem.

W świecie przedstawionym „Powrotu” brzęczą muchy, rzeczywistość jest zgrzebna, prosta, przyziemna, znana dobrze zwykłym ludziom zmagającym się z codziennością. Świat przedstawiony „Jak powinno być w niebie” zachwyca doskonałością. Muchy tu wstępu nie mają, za to przyjemnie brzmi buczenie trzmiela, pszczoły, upaja zapach lewkonii. Wybaczcie, nie mogłem powstrzymać się od żartu. Powyższe zestawienie dużo jednak przecież mówi o różnicach między tekstami, zainteresowaniami i temperamentami autorów.

Porównajmy zatem jeszcze raz, ale już dokładniej, czym jest niebo w mikroświatach poetyckich dzieł: „Powrotu” i „Jak powinno być w niebie”. Podmiot liryczny drugiego z nich uważa, że materialny świat, którego piękno odkrywał przez całe życie, wiele musi mówić o urokach egzystencji w świecie wyższym. Krew w ciele dalej powinna płynąć „triumfalnym ruchem”, lewkonia pachnieć będzie mocniej, a ludzki umysł nie zrezygnuje z poszukiwania prawdy, poznania, docierania do sedna. Przecież jest on odbiciem, echem, dzieckiem „Nieskończonego”, któremu zawdzięcza „oczarowanie”, „dziwność”, „obietnicę”. Niebo będzie zatem zbliżone do teraźniejszości, choć kilkoma wątpliwościami podmiot liryczny na koniec z nami się podzielił: jakie miejsce zajmie „śmiertelność’, „czas”, „poranki’ i „wieczory”? Puenta jest zręcznym wybiegiem autora, który słowami podmiotu lirycznego zapewnia, że mądrzejsi od niego odpowiedzi nie znajdą; „I zęby sobie na tym połamie teolog”.

W „Powrocie” niebo jest upragnionym spotkaniem z najbliższymi, z którymi pewnie kiedyś, za życia, zwłaszcza w młodości, niełatwo było znaleźć wspólny język. Niebo jest powrotem, a zatem domknięciem cyklu, koła. Motyw dotarcia do źródeł, do początku, który jednocześnie jest finałem nabiera mocniejszego jeszcze znaczenia w zestawieniu z drogą podmiotu lirycznego, która była „długa i splątana” i trudno wręcz będzie o niej rodzicom opowiedzieć. Niebem jest więc rodzina, bliscy, spotkanie, Itaka, dom, wiara w człowieczeństwo, sprawiedliwość, miłość. Tu bowiem odbywa się swoisty sąd nad światem, zbrodniami, złem. Jeśli rodzice wpajali zasady moralne, oni dla bohatera są wciąż autorytetami i osądzającymi. Motyw „sądu ostatecznego”, raczej nawiązania do niego: wprowadziłem do interpretacji, ponieważ to matce i ojcu podmiot liryczny chce się „wyspowiadać” ze swego życia, spodziewa się też ich surowej oceny współczesnego świata, jeśli lęka się ujawnienia przed nimi całej prawdy o człowieku człowiekowi skaczącemu do gardła”.  

Fascynująca to była droga przez mikroświaty dwóch utworów. Zaczęliśmy od znalezienia „wspólnego mianownika” dla obu tekstów, porównaliśmy sposób prezentacji: sytuację wobec wyznania, przyjrzeliśmy się przestrzeni, przedmiotom, rekwizytom i uczuciom. Zajmowaliśmy się osobami podmiotów lirycznych. Czas kilka zdań poświęcić językowi.

Miłosz woli słowa bliższe stylowi „wysokiemu”, uroczystemu, podniosłemu. Są dłuższe i brzmią poważniej, dostojniej, częściej obecne w literaturze niż mowie codziennej: „oczarowanie”, „triumfalnym”, „nadziemski”, „zaprzestać”, „tysiączne”. Nie brak tu metafor: „rytmiczne zaklęcia”, „labirynt rzeczy”, „wzywać do sedna”. Z języka potocznego pochodzi „połamać sobie zęby na czymś”.

Różewicz zbudował tekst, opierając się na słownictwie prostym, z codzienności zaczerpniętym: buty, muchy, matka, okno, piec, praca, dni, głowa, dłonie. Stałe związki frazeologiczne też z mowy potocznej pochodzą: „skacze do gardła”, „z głową w dłoniach”, „robią na drutach”, „dajcie mi spokój”.

Wybór języka związany jest z charakterem, naturą budowanych światów przedstawionych. Tekst Miłosza posiada pewien delikatnie zaznaczający się rytm, choć rymów w nim nie ma, dłuższe wersy i wyrazy, i zestroje akcentowe dają chwilami wrażenie kołysania do snu.

Podsumowując, czas podkreślić, że w obu dziełach Stwórca, Bóg jest w tle, ukryty za światem rzeczy, spraw, ludzkich relacji. Łatwiej to rozpoznać u Miłosza, który, jak już powiedziano, nawiązuje do popularnego w renesansie neoplatonizmu, obecnego tak widocznie w hymnie Kochanowskiego „Czego chcesz od nas Panie”. Różewicz buduje sytuację rodzinnego spotkania, pozostawiając szereg delikatnych aluzji do chrześcijaństwa. Ojciec śpi po sześciu dniach pracy, niczym Stwórca odpoczywający siódmego dnia. Matka niczym Maria z Nazaretu troszczy się o syna, a syn który zstąpił na ziemię, po powrocie boi się gniewu Ojca z powodu niepoprawności całego ludzkiego rodu.

Miłosz świat podziwia, adoruje, a Różewicz się o niego przede wszystkim martwi.

Uff, ale dobra łamigłówka za nami.

Dla Waszej wygody wklejam link do omówienia, analizy „Czego chcesz od nas, Panie” Kochanowskiego . 

A tu linki do dwóch analiz porównawczych w tym serwisie: Tadeusz Nowak: „Jak się przed tobą wytłumaczę” i Zbigniew Herbert: „Mój ojciec” 

a tu druga: Leopold Staff: „Przedśpiew” i Jan Kochanowski: „Do gór i lasów”.

 

Jeśli masz ochotę wesprzeć finansowo działanie tego serwisu, przyczynić się do jego rozwoju, możesz dokonać wpłaty/przelewu na konto firmy: Sztuka Słowa PL, Tomasz Filipowicz.

Nr: 15 2490 0005 0000 4500 8617 6460 

Tytułem: SERWIS EDUKACYJNY 

 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *