Jean-Pierre Jeunet: „Amelia” – omówienie, opis, opracowanie, analiza

6 lutego, 2018 10:24 Zostaw komentarz

Amelia urodziła się w 1973 roku po raz pierwszy, a po raz drugi w 2001. Film ze względu na kilka scen może bardziej stosowny dla starszych nastolatków. Doskonały dla introwertyków, marzycieli, wszystkich, którzy chcą iść przez życie bez pośpiechu. Myślę, że niektóre pary spędzą przy nim miły wieczór. Kilkanaście lat temu podbił serca tak zwanej szerokiej widowni. Dziś, po latach stracił nieco ze swego uroku, ale wart jest na pewno dokładnego omówienia i opisu. 

Redaktor naczelny, autorzy tekstów tego bloga, korektor, właściciel, szef działu promocji, a nawet jedyny zlecający umieszczenie reklamy, czyli ja, pamiętam, że duża grupa gości to maturzyści, a zatem śpieszę powiadomić w pierwszych słowach: „Amelia” Jean-Pierre’a Jeuneta zawiera sporo materiału do tematów i pytań egzaminacyjnych: marzyciele, samotność, miasto jako bohater dzieła sztuki, Paryż w malarstwie, filmie i literaturze, miłość, ekscentryzm, codzienność, zwyczajność jako temat, szlachetność, przyjaźń.

Pamiętam, jak żaliły mi się uczennice, że ich chłopcy po prostu zakochali się w Amelii. Rola tytułowej bohaterki przyniosła Audrey Tattou ogromną popularność. W filmie zobaczycie też Jamela Debbouze, dziś także ogromnie cenionego i lubianego, a również jednego z najbardziej rozpoznawalnych francuskich artystów.

Moi drodzy, nade wszystko warto obejrzeć ten film, by dowiedzieć się, jak należy promować swoje miasto, swoją ojczyznę. Bohaterem tego obrazu jest w znacznym stopniu Paryż, od pierwszych kadrów po ostatnie. Turystyka przynosi Francuzom duże pieniądze. Co najmniej od czasów Ludwika XIV wpajali oni z powodzeniem reszcie europejskich elit, że francuska kultura to coś wartego obserwowania i naśladowania. I tak: akcja toczy się w jednej z najsłynniejszych dzielnic Paryża, na Montmartrze, kawiarnia, w której rozgrywa się szereg scen znajduje się nieopodal Moulin de la Galettte i jemu zawdzięcza nazwę. Sąsiad Amelii co rok tworzy kolejną kopię słynnego Śniadania wioślarzy Renoira. W kadrach pojawiają się katedra Notre Dame oraz bazylika Sacre Coeur związana z dziewiętnasto- i dwudziestowieczną historią stolicy Francji. W tle słyszymy muzykę z charakterystycznym dla ulicznej francuskiej piosenki akordeonem.  

Wnętrza z lat sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych, stare kredensy, lampy, telewizory, sprzęty, kamienice czynszowe, wieża Eiffla grają swoje niepoślednie role. Nikt tu nie korzysta z telefonów komórkowych. Bohaterowie dzwonią pod numer budki telefonicznej, przekazują sobie karteczki z wiadomościami lub wyklejają je w publicznych miejscach. Prawda, jak zmienił się świat?

„Amelia” jest też pociskiem wystrzelonym przez lud znad Sekwany w stronę Wielkiej Brytanii. Londyn nie jest tak fotogeniczny jak Paryż. Brytyjczycy mają jednak za to rodzinę królewską, Francuzi nie. W filmie Jeuneta kilkakrotnie pojawiają się żarty z lady Diany, niekiedy to kpina na granicy dobrego smaku. Bohaterowie czynią aluzje do jej szybkiej kanonizacji, a jak ktoś jest natrętny, to jego zachowanie przyrównują do podnoszenia przez media tematu śmierci lady D. Tak, tak, wojna o interesy to poważna sprawa. Popularność, by nie rzec: kult pięknej małżonki księcia Karola widocznie poirytował Francuzów i przeciwstawili mu historię skromnej, ale uroczej kelnerki z Montmartru, córki znerwicowanej nauczycielki i oschłego, niezbyt bystrego wojskowego lekarza.

Opowieść może najbliższa jest konwencji obyczajowej komedii i komedii romantycznej. Dziewczynka z przedmieść Paryża wychowuje się sama, bez rodzeństwa i towarzystwa rówieśników, w związku z podejrzeniem poważnej choroby nie chodzi do szkoły. Rodzice są znerwicowani, mrukliwi. Nic dziwnego, że u Amelii rozwija się wyobraźnia i skłonność do marzycielstwa. Już jako dorosła uważa, że powinna zasłużyć sobie na uznanie otoczenia i dlatego staje się dla znajomych i sąsiadów kimś w rodzaju dobrej wróżki. Nawiązuje kontakt z ludźmi podobnymi do niej, skromnymi, poczciwymi, czasem skrzywdzonymi przez los, przypadek lub kogoś innego, a zasługującymi na szczęście lub przynajmniej odrobinę radości. Innych, zresztą, nie zna.

Sama nie potrafi mówić o własnych potrzebach, pracuje jako kelnerka, odwiedza ojca, puszcza kaczki na kanale świętego Marcina, lubi wydobywać szczegóły w filmach, zanurzać ręce w workach z nasionami, obserwować świat wokół siebie i wywoływać uśmiech na twarzach ludzi. Jako dwudziestotrzylatka potrzebuje miłości, ale – wiadomo – musi  spotkać kogoś naprawdę podobnego do niej, a uczucie dopiero wtedy rozkwitnie na granicy między rzeczywistością a marzeniem.

Maturzystom trzeba może wyłożyć niektóre zagadnienia jak przysłowiową kawę na także przysłowiową ławę.

Amelia jest samotna. Trudno jej „otworzyć się” na innych, ponieważ z zewnątrz otrzymywała negatywne bodźce. Ojciec nie przytulał jej, mama podczas uczenia złościła się. Rówieśników nie było, podobnie jak zabrakło atmosfery beztroskiego dzieciństwa.  Nawet akwariowa rybka o wdzięcznym imieniu „Kaszalot”, jedyny przyjaciel dziewczynki, nabawiła się melancholii i chciała umrzeć. Kiedy w wyniku wypadku mama zginęła, ojciec zamknął się w sobie jeszcze bardziej.

Codzienność, zwykłe życie przez autorów filmu zostały mocno wyeksponowane. Większość akcji toczy się w małym domku na przedmieściach w rodzinie przeciętnych, choć wykształconych ludzi, później w kamienicy, przed sklepem warzywnym, w kawiarni, gdzie spotykają się wcale nie królowie życia, ale rozgoryczony kochanek, niespełniony pisarz, stewardesa, kilku staruszków. Właścicielką jest cyrkowa artystka, która uległa wypadkowi podczas występu. Jak mówi narrator: „trochę popija, ale nigdy niczego nie wylała”. Rolę concierge pełni samotna, żyjąca dawną miłością kobieta w średnim wieku. Amelia spotka miłość życia na dworcu przy automacie do robienia zdjęć. Każdą z postaci opisuje się, podając informacje, co lubi, a czego nie, przy czym są to czynności, obrazy, zdarzenia raz ważne, kiedy indziej zupełnie błahe, jak choćby rozgniatanie folii bąbelkowej lub szuranie kociej miski po podłodze, albo właśnie, przeciwnie: upokarzanie rodziców w obecności dzieci. 

Przyjaźń pokazana jest w relacji między Amelią a starszym mężczyzną, „człowiekiem ze szkła”, malarzem, który od dwudziestu lat nie wychodzi z domu i studiuje jeden obraz Renoira. Dziewczyna jest gotowa wysłuchać kilku krytycznych słów pod swoim adresem, gdy starzec będzie mówił nie wprost o niej, a o postaci z obrazu, w istocie rzeczy mając na myśli młodą sąsiadkę. Oboje wzajemnie podpatrują swoje życie, dotrzymują towarzystwa i delikatnie wspierają.

Noc, która, jak powiada narrator, odmieniła życie Amelii Poulain to ta, kiedy lady D wraz z przyjacielem Dodi Al-Fayedem stracili życie w wypadku. Był to 30. 08. 1997. Bohaterka filmu przypadkiem znalazła wtedy ukryte w skrytce w łazience tajemnicze pudełko. Już wspomniałem o ponurych żartach z księżnej Walii i jej swoistego kultu. Podobnie autorzy filmu postąpili, gdy bohaterka, ukrywając prawdziwy powód swoich odwiedzin mieszkańców, powiedziała, że zbiera podpisy pod petycją w sprawie kanonizacji lady D.

Przypadkowo Amelia znalazła pudełko z drobiazgami jakiegoś malca, które ukrył je dobre czterdzieści lat wcześniej. Odszukała go, oczywiście po pewnych perypetiach i dyskretnie przekazała „skarb”. Mężczyzna był głęboko poruszony, przypomniał sobie o wnuku i córce, z którą nie ma kontaktu.  Amelia poczuła się doskonale i postanowiła odtąd odmieniać szarą, przykrą egzystencję swoich znajomych i bliskich.

Przyjaźń łączy także Amelię i nieśmiałego pomocnika właściciela sklepu, Luciena, bezbronną ofiarę pozbawionego serca pracodawcy. Niepełnosprawnemu młodzieńcowi pomaga, uderzając w jego gnębiciela, właściciela sklepu, który na oczach klientów często poniżał pracownika. Gdy Lucien ma choćby chwilę bez nadzoru szefa, odsłania całe bogactwo swojej natury.

Bohaterowie „Amelii” często boją się śmierci i lękają życia, cierpią z powodu samotności i obawiają związku. Autorzy dzieła przekonują nas, że bujanie w obłokach, odrobina życzliwości, uśmiech, wdzięk i piękno rozświetlą życie nawet największego ponuraka i „ofiary losu”.

O sile przyjaźni i miłości podnoszących człowieka z niebytu, wydobywających w magiczny sposób z mrocznych krain rozpaczy, melancholii, załamania przeczytacie w opisach takich filmów jak „Marzyciel”, „Co gryzie Gilberta Grape’a”, „Cinema Paradiso”, „Forrest Gump”, tu, na tym blogu w dziale FILM. 

„Amelia” nawiązuje do konwencji baśni, ma w sobie coś chwilami z powieści łotrzykowskiej, melancholijne tony łączy w przewrotny sposób z żartem, kpiną i ironią. Dużo w niej prawdy o ludzkich charakterach. Główna bohaterka pozostaje w pamięci, może także dlatego, że pokazuje, jak wielka jest siła marzycielstwa, delikatności i nieśmiałości. Chwilami niezła z niej szelma. 🙂

Autorzy pozostawiają nas z przekonaniem, że na marginesach życia, w bocznych różnych jego nurtach kryje się wiele interesujących osobowości z niezwykłym bogatym wnętrzem.

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *