Clive Staples Lewis: „Lew, czarownica i stara szafa” – omówienie, analiza, streszczenie – nie do końca :-)

10 października, 2017 8:53 Zostaw komentarz

Jak mawiał inżynier Mamoń, umysłom ścisłym podobać się może jedynie to, co już znają. Gdyby ktoś się nie zorientował, jest to tekst pochodzący z komedii, nieco absurdalny i ośmieszający bohatera. Kryje w sobie jednak pewną prawdę. Jeśli przypatrzymy się uważnie pierwszej części „Opowieści z Narni”, to zobaczymy pomysły zaczerpnięte z „Baśni o królowej śniegu” Jana Christiana Andersena, z Ewangelii, antycznych mitów, ze średniowiecznych opowieści o czarach, rycerzach, prawowitych władcach zajmujących trony. Lubimy więc to, co już dobrze znamy. Warunkiem doznania przyjemności musi być, mimo wszystko, spora doza oryginalności. 

O zaletach „Lwa, czarownicy i starej szafy” przesądza solidna wiedza autora o ulubionych zachowaniach dzieci. Uwielbiają chować się w zamkniętych pomieszczeniach, wymyślać niestworzone historie, cieszyć się prostymi przyjemnościami i w wyobraźni obdarzać życiem pluszowe zabawki. Świat utworu oparty jest na zasadzie współistnienia dwóch równoległych rzeczywistości, między którymi otwiera się czasem przejście. Dzieło przeznaczone dla dzieci musi mieć ich za bohaterów. Przejście odkrywa najmłodsze z czworga rodzeństwa, Łucja, której najbliżsi, między innymi ze względu na jej wiek, nie chcą uwierzyć.

Jakże często trudnym doświadczeniem małych ludzi jest niemożność przekonania otoczenia, że to, o czym mówią, jest prawdą. Łucję spotykają nieprzyjemności ze strony braci i siostry, a przecież poznała w Narni fauna Tumnusa, dowiedziała się o czarownicy czyhającej na życie córek Ewy i synów Adama, spędziła miło czas, zjadła wspaniały podwieczorek. Wysłuchała także barwnych opowieści o zabawach mieszkańców lasu, faunów, nimf i driad z czasów, gdy nie zapanowała jeszcze długa zima. Czytelnik z kolei zaobserwował działanie uroku Łucji, pod wpływem którego faun Tumnus przyznał się do współpracy z Białą Czarownicą, ale zapewnił, że nie wykona jej polecenia i nie uwięzi córki Ewy.   

W pułapkę zła schwytany został Edmund, który już wcześniej miał ku niemu skłonności, co w dalszej części utworu tłumaczy się złym wpływem szkoły, może raczej rówieśników. Czarownica, którą spotkał, uzależniła go od… wyczarowanego ptasiego mleczka i nakazała przyprowadzić do siebie pozostałą trójkę, albowiem niczym Herod zaniepokojona była przepowiedniami o czworgu synów i córek Adama i Ewy, którzy objąć mieli trony w Narni. Kusiła Edmunda władzą i książęcym, a później królewskim tytułem, trochę jak szatan Jezusa na pustyni, ale z innym zgoła skutkiem. Nakazała bezwzględnie przyprowadzić rodzeństwo do siebie.

Łucja spotkała brata w Narni. Był to drugi jej pobyt w krainie za starą szafą. Uradowała się, myśląc, że zyskała sojusznika i wreszcie dzieci jej uwierzą. Niestety, nikczemność chłopca dała o sobie znać i przed rodzeństwem zaprzeczył, że w meblu znajduje się jakiekolwiek przejście do innej krainy.

Łucja dzielnie trwała przy swoim, choć było to już coraz trudniejsze. Narrator przyznaje, że tu doszła do głosu prostolinijność dziewczynki. Piotrowi nie umknęło jednak niewłaściwe zachowanie brata. Przypomniał nawet Edmundowi, że już w szkole było widać jego zamiłowanie do znęcania się nad słabszymi. To niestety, także przypadłość dzieci, choroba, przez którą niektóre z nich przechodzą, a jakiejś grupie pozostaje na dłużej w charakterze, choć jako dorośli wiedzą, że trzeba ją dobrze ukryć, ponieważ nie jest w cywilizowanych społecznościach akceptowana.

Piotr i Zuzanna, starsze z rodzeństwa zaniepokojone zachowaniem Łucji, postanowiło porozmawiać z gospodarzem domu stanowiącego ich schronienie. Sędziwy profesor udzielił im lekcji logiki. Spytał, czy można podważyć prawdomówność kogoś, kto wcześniej nie kłamał. Zaproponował trzy możliwości związane z „dziwnym” zachowaniem Łucji: obłęd, bezmyślne, niepotrzebne kłamstwo i trwanie przy prawdzie. Po krótkiej analizie dowiódł, że na razie prawdomówność Łucji jest jedynym możliwym do przyjęcia stanowiskiem. Zauważył też, że Łucja, mając tak niewiele lat, nie mogłaby wymyślić sobie tego, że czas w innym świecie biegnie inaczej. Reakcja profesora na rewelacje Łucji zdziwiła dzieci. A pomysł pisarza, przyznajcie to sami, polegający na odwróceniu ról, udał się znakomicie. Wszak to dorośli zazwyczaj skłonni są kwestionować wszystko, co nie „pasuje” do znanych im faktów. Tu profesor wykazał się cnotą wszystkich prawdziwych badaczy: nie wolno odrzucać z góry żadnego rozwiązania zagadki.

Motyw wielkiego, starego domu, to znany element z literatury brytyjskiej. Cóż powiedzieć mamy my, czytelnicy z kraju tyle razy niszczonego i plądrowanego przez obce wojska, złodziei przysłanych przez chciwych sąsiadów? Po bitwie pod Hastings w 1066 roku żaden obcy oddział na terenie Anglii nie wylądował. Starych domów nikt nie burzył i nie palił. Dlatego są miejscem akcji między innymi powieści Agathy Christie oraz „Tajemniczego ogrodu”, „Portretu Doriana Graya” i wielu innych dzieł.

Stary dom był tak atrakcyjnym miejscem, że odwiedzali je turyści, a niezbyt miła gospodyni, pani Macready nakazała dzieciom, by nie pokazywały się jej na oczy, gdy oprowadza gości. Cała czwórka, nie mogąc umknąć na czas przed grupą zwiedzających, schroniła się… do… tak, tak… do szafy.

Tu, już w Narni, naturalnie, Edmund zdradził się, że odwiedził wcześniej tę krainę. W chatce Tumnusa mali bohaterowie odkryli już tylko ślady działania Tajnej Policji Królowej. Tumnus został aresztowany za sprzyjanie wrogom i współpracę z ludźmi, co wynikało z oficjalnego, pozostawionego  na miejscu dokumentu,.

Bohaterów powiódł dalej przez Narnię drozd. Ugościła ich rodzina bobrów, u której dowiedzieli się, że trzeba być bardzo ostrożnym, gdyż nawet wśród drzew są sprzyjający Białej Czarownicy donosiciele. Dzieci zjadły obiad w domku państwa bobrów. Dzielnie, trzeba przyznać, przy jego przyrządzeniu pomagały i nie trzeba było ich do tego specjalnie zachęcać. Oprócz strasznych wieści pojawiła się też dobra. Do Narni zbliżał się Aslan, potężny król, którego ta kraina nie widziała od dziesiątków lat. Jego przyjście zapowiadało wielkie zmiany, kres zimy, a nawet zapanowanie wiecznej wiosny. Wśród znanych bobrom prastarych przepowiedni była i taka, która mówiła o czterech tronach w zamku Ker-Paravel przeznaczonych dla dwóch Synów Adama i dwóch Córek Ewy.   

Dzieci martwiły się o Tumnusa, ale bóbr wyperswadował im wizytę u czarownicy. Nadeszła wiadomość, w jaki sposób – tego narrator nie zdradził –  że rodzeństwo zaproszone jest nazajutrz na spotkanie z Aslanem przy Kamiennym Stole . Spostrzeżono nagle nieobecność Edmunda. Domysł był tylko jeden – udał się do Białej Czarownicy. Bobry i ich goście natychmiast wyruszyli w drogę, na spotkanie z lwem, a jednocześnie, by uniknąć, wiedzącej prawdopodobnie już o wszystkim, złośliwej istoty bezprawnie i przemocą rządzącej Narnią.

Brat i siostry chciały też wyciągnąć z mocy zła swego brata, ale dopiero spotkanie z Aslanem mogło zmienić proporcje sił między nimi a czarownicą. W trakcie pospiesznej wędrówki zostali odwiedzeni przez Świętego Mikołaja, który powtórzył wieść o nadejściu lwa. Podarował też prezenty: Łucji uzdrawiający eliksir do ratowania rannych, Piotrowi miecz i tarczę, Zuzannie łuk z kołczanem pełnym strzał i róg z kości słoniowej.

W tym czasie przerażona oznakami nadchodzącej wiosny czarownica kontynuowała pościg. Był z nią Edmund, którego bynajmniej  nie traktowała już jak przyszłego księcia. Chłopiec miał czas, by nabierać mądrości i żałować swego postępowania. Może w tym miejscu czas przerwać tę opowieść, by dać jeszcze szansę zbłąkanym owieczkom na sięgnięcie do tekstu.

Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jeden z momentów zwrotu akcji. Lew pozwolił się zabić, by odkupić winy Edmunda. Lękał się drogi do krainy śmierci, poza granicę życia. Zmartwychwstał. Jak widać jest on literackim przetworzeniem motywu Jezusa, jego działania i roli w świecie.

Wymienione zostały już w tym wpisie zalety utworu Clive’a Staplesa Lewisa. Warto zauważyć także znaczenie ujawniającego się i zwracającego wprost do czytelnika narratora. Dzieci potrzebują obecności dorosłych, ich uczestnictwa w życiu, nawet w wymyślanej jego części. Dlatego cała opowieść nie przygniata grozą, od początku występuje w niej narrator – przewodnik dający słuchaczom poczucie bezpieczeństwa.

 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *