Tren I – Jan Kochanowski

3 czerwca, 2017 21:11 Zostaw komentarz

Tren I otwiera całą kompozycję. Rozpoczyna go apostrofa do różnych literackich motywów żalu, smutku, rozpaczy, ale także do ich spontanicznych oznak i prośba, by pojawiły się w domu bohatera i pomogły mu opłakiwać zmarłą. Tu też jest mowa o „niepobożnej śmierci”, która odbiera całą radość życia, wszystkie „pociechy”.

W środkowej części utworu znajduje się homeryckie porównanie, rozbudowane, urastające do rozmiarów osobnej scenki. Śmierć ukazana została tu jako smok atakujący gniazdo słowiczków. Matka ptasząt próbuje odegnać napastnika, lecz jest bezradna.

Trzecia część dzieła ma już charakter filozoficzny. Autor otwiera ją uwagą, którą zapewne pogrążeni w żałobie słyszą od dobrze życzących znajomych: „prózno płakać”, czyli rozpaczanie nie ma sensu. „Prózno płakać – podobno drudzy rzeczecie”. Dalej następuje retoryczne pytanie nawiązujące do formuły Koheleta: Vanitas vanitatum et omnia vanitas, czyli marność nad marnościami i wszystko marność. „Cóż, prze Bóg żywy, nie jest prózno na świecie?” Wszystko jest na próżno, śmierć odbiera sens wszystkim wysiłkom człowieka. Podmiot liryczny, bohater nie pozostawia wątpliwości, dopowiada wszak:”Wszystko prózno”. Następnie lakonicznie, skrótowo ujmuje ludzkie wysiłki w celu uniknięcia trudów i uderzeń losu:”macamy, gdzie miękcej w rzeczy, / A ono wszędy ciśnie.” Szukamy więc dla siebie lżejszych dróg, ale ich nie znajdujemy, ciężary i dolegliwości, rozczarowania i upadki czekają na nas wszędzie. „Błąd wiek człowieczy” możemy skojarzyć z łacińską formułą: Errare humanum est. Błądzenie jest rzeczą ludzką

Ostatnie dwa wersy zasługują na szczególną uwagę. „Treny” są cyklem. Napięcie narasta w nich do kulminacyjnego punktu, który przypada na utwory IX, X, XI. Pewne wydarzenia są zapowiadane dużo wcześniej.

W Trenie I Kochanowski nie odrzuca stoicyzmu. Znamienne jest jednak to, że stawia przy nim znak zapytania. Nigdy wcześniej, we fraszkach i pieśniach się to nie zdarzało. Bohater, podmiot liryczny występujący w roli nauczyciela, mędrca bez cienia wątpliwości zalecał przyjmowanie postawy stoickiej jako najlepszej obrony przeciwko kaprysom Fortuny, uderzeniom złośliwego losu. Tu, pod koniec Trenu I powiada:”Nie wiem, co lżej: czy w smutku jawnie żałować, / Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocować?” Odczytalibyśmy to tak: Nie wiem, czy lepiej będzie pozwolić swobodnie wylać się fali rozpaczy, czy też starać się nad nią zapanować, jak zalecaliby to stoicy. 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *