miasto

29 maja, 2017 6:25 Zostaw komentarz

To hasło umieszczam w dziale HISTORIA. Miasto jest często tematem i ważnym motywem dla literatury pięknej. Tu jednak posłuży nam jako punkt wyjścia do przyjrzenia się wielu ważnym procesom historycznym. 

Zacznijmy od tego, że bez miast trudno wyobrazić sobie rozwój kapitalizmu. Miasta Sumeru dały początek cywilizacji na Bliskim Wschodzie, pośrednio także cywilizacji Zachodu. Bez miasta nie mogłyby powstać uniwersytety, tak przecież ważne instytucje. Po nich przyszedł czas  na uczelnie wyspecjalizowane, politechniki, akademie medyczne, muzyczne, sztuk pięknych i wiele innych. Znane nam początki demokracji związane są z Atenami, a rozwój republiki z Rzymem.

Miasto to w szczególny sposób zagospodarowana przestrzeń i ludzie, którzy ją zasiedlają, w większości niezajmujący się rolnictwem. Znacząca gęstość zaludnienia sprzyja szybszemu krążeniu i wymianie nowych idei, pomysłów, technik wytwórczości oraz kapitału, czyli pieniędzy. 

Szybko rozwijające się, samorządne miasta włoskie, bogate i przyciągające artystów oraz intelektualistów dały Europie renesans. Niewiele wcześniej zrodziły się w nich banki. Do dziś wiele słów, które funkcjonują w bankowości pochodzi z języka włoskiego. 

To Wenecja i Genua pod koniec średniowiecza opanowały handel lewantyński, przynoszącą ogromne zyski wymianę dóbr między Europą i Wschodem. Właśnie ich dominacja zmuszała portugalskich i hiszpańskich władców do poszukiwania innej drogi do Indii. To nie tylko Turcy i Arabowie stanowili przeszkodę, którą należało ominąć. Były nią też floty i wojska dwu potężnych miast. 

 Z kolei miasta północnej Europy stworzyły wpływową i bardzo silną organizację służącą rozwojowi i obronie interesów kupców. To Hanza. Zrzeszała w szczytowym okresie rozwoju 160 miast i mogła samodzielnie toczyć wojny, przede wszystkim dzięki zgromadzonym kapitałom.

Jerozolima nie zostałaby prawdopodobnie zdobyta przez krzyżowców w 1099 roku, gdyby w tak zwanym ostatnim momencie nie przypłynęły genueńskie statki z drewnem do budowy machin oblężniczych. Jak się łatwo domyślić, tego materiału w okolicy brakowało. Właśnie usługi transportowe, przewóz rycerzy i zaopatrzenia dla krucjat, a później handel ze stworzonymi przez krzyżowców państewkami stworzył okazje do zarobku żeglarzom z Italii. W wyniku intryg weneckiego doży członkowie IV wyprawy spustoszyli Konstantynopol, a wcześniej dla Wenecji zdobyli Zadar. 

Jak widać, miasta prowadziły samodzielną politykę, ich wpływy budowali ludzie bogaci, ambitni i inteligentni. 

W średniowieczu, epoce tak często przez niektórych pogardzanej i uważanej za okres regresu w kulturze, miasta zaczęły budować swoją siłę. W nich rozwijała się wytwórczość, warsztaty rzemieślnicze, manufaktury, bankowość i firmy handlowe oraz transportowe. Ostatecznie, to mieszczaństwo właśnie doprowadzi do upadku systemu feudalnego i monarchii absolutnej. Walcząc z biedniejącą arystokracją, zdobędzie dla siebie prawa dotąd zarezerwowane tylko dla niej, dla wielmożów, wyższego duchowieństwa i szlachty. Tak w Europie zatryumfuje demokracja, która narodziła się w Atenach, a potem zapuściła korzenie w Anglii i Francji. Pamiętamy przy tej okazji, oczywiście, o demokracji szlacheckiej w Rzeczpospolitej, która, oczywiście, nic z mieszczaństwem wspólnego nie miała i obejmowała co najwyżej 10% społeczeństwa. 

Celem autora tego bloga jest propagowanie czytelnictwa i promowanie tych książek, które kiedyś mnie zachwyciły, ukształtowały i zmieniły. Dlatego z ogromną przyjemnością zarekomenduję teraz Państwu jeden ze zbiorów znakomitych esejów Zbigniewa Herberta: Barbarzyńca w ogrodzie. Poniżej jako zachętę do lektury zamieszczam fragment dotyczący właśnie miast:

„Wybitny mediewista belgijski, Henryk Pirenne wysnuł analogię między dynamiką społeczeństwa XI i XII wieku w Europie a tym, co działo się w połowie XIX wieku w Ameryce. Budowa wielkich gotyckich katedr nie jest do pomyślenia bez rozwoju miast i przemian w strukturze gospodarczej. Ziemia przestaje być jedynym źródłem bogactwa, wzrasta wartość dóbr ruchomych, rozwija się handel, powstają banki. 

Kościół patrzył niechętnym okiem na tych, którzy nie pracą fizyczną, nie z racji swego pochodzenia, ale inteligentnymi machinacjami dorabiali się znacznych majątków. Tym ostatnim nie pozostawało nic innego, jak ofiarować część dochodów na wzniosłe cele. Chociaż jest to zapewne prawda cząstkowa, ale zaryzykować można twierdzenie, że to z nieczystego sumienia tworzącej się burżuazji powstały gotyckie budowle.

Stanowiły one przedmiot dumy i widomy z daleka znak potęgi. A także miejsce wcale świeckich czynności i spotkań. Człowiek średniowieczny czuł się w kościele jak w domu. Nierzadko tam jadł, spał i mówił, nie ściszając głosu. (…) Kościelne zakazy odbywania zebrań świeckich w kościołach wskazują na to, że była to chyba rozpowszechniona praktyka. Dowodzi tego jeszcze jeden szczegół: w wielu miastach, posiadających katedry, nie wznoszono ratusza.” 

Cytat pochodzi z wydania Fundacji Zeszytów Literackich, Warszawa 2004, ss. 104-105.

Księcia poetów i wybitnego badacza kultury europejskiej, znakomitego eseistę najchętniej przepisałbym całego. Będzie mi miło, jeśli zachęcę kogoś do sięgnięcia po „Barbarzyńcę w ogrodzie”, „Labirynt nad morzem” lub „Martwą naturę z wędzidłem”. 

Oto, co o omawianym tu okresie pisze Norman Davis w „Europie”

„W porównaniu z panującymi wcześniej warunkami rozwój miast był wręcz spektakularny, a w ich działaniach upatrywano dowodów startu europejskiej gospodarki. Jest to być może pewna przesada. Ogromne doroczne targi, które odbywały się, począwszy od roku 1180, na równinach Szampanii, w Lagny, Provins, Troyes czy Bar-sur-Aube, z pewnością stanowiły istotny znak postępu. W połowie drogi między ośrodkami miejskimi Lombardii, w Nadrenii, w Niderlandach i w północnej Francji spotykali się kupcy i finansiści o międzynarodowych koneksjach. Można powiedzieć, że były to ośrodki systemu gospodarczego o zasięgu ogólnoeuropejskim. (…) Korporacje miejskie zaczynały dysponować środkami, które umożliwiały im sprzeciwianie się władzy miejscowego biskupa czy hrabiego, a gildie i stowarzyszenia kupieckie mogły wywierać skuteczny nacisk na ojców miasta. (…) Jeśli chodzi o Niemcy, nieustępliwa niezawisłość takich miast jak Kolonia czy Norymberga pozwala zrozumieć, dlaczego ani Kościół, ani baronowie nie potrafili przywrócić tam władzy Hohenstaufów”

Norman Davies: Europa, rozprawa historyka z historią, Wydawnictwo Znak, Kraków 2002, ss.404-405

Zapraszam do lektury wpisu poświęconego dwu miastom zbudowanym „od zera”, z „niczego” w dwudziestoleciu międzywojennym: Gdyni i Stalowej Woli . Ta ostatnia była inwestycją związaną z Centralnym Okręgiem Przemysłowym,  To niezbędny element wiedzy z zakresu historii gospodarczej Polski, II Rzeczpospolitej zwłaszcza. 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *