Zbigniew Herbert: „Raport z oblężonego Miasta” – analiza, omówienie, interpretacja, opracowanie

5 marca, 2017 9:26 Zostaw komentarz

Wydanie „Raportu z oblężonego Miasta” pochodzące z drugiego obiegu, nielegalne.

RAPORT Z OBLĘŻONEGO MIASTA

Utwór Zbigniewa Herberta jest, jak to charakterystyczne dla jego twórczości, przykładem klasycyzmu. Klasycyzm to trwały element kultury Zachodu, kanon estetyczny, bez którego wielu twórcom trudno byłoby znaleźć literacką formę, a dotyczy to zarówno zwolenników harmonii, zasady decorum, stoickiego dystansu, jak i zagorzałych przeciwników, burzycieli, reprezentantów nurtów antyklasycyzujących.

Zbigniew Herbert bardzo świadomie odwoływał się do antyku, uważając, że tam właśnie znajduje się niepodlegający kaprysom mody, trwały zbiór reguł estetycznych i etycznych. Żyjący w PRL-u poeta i eseista konsekwentnie podkreślał swoją twórczością związki polskiej kultury z Zachodem. Była to jego droga walki ze zniewoleniem. Stąd tak liczne nawiązania nie tylko do kultury Grecji i Rzymu, ale także rozwijającej się później tradycji zachodnioeuropejskiego racjonalizmu, co znalazło wyraz w kreacji postaci Pana Cogito.

Herbert to poeta polski i to nie tylko z powodu miejsca urodzenia, zamieszkania i języka, jakim tak znakomicie władał. Mógł dość wcześnie udać się na emigrację i dzięki talentowi, uznaniu, kontaktom pozostać w którymś z europejskich wolnych od komunizmu państw. Dlaczego tego nie zrobił? Warto przecież przypomnieć, że nominowany był do nagrody Nobla już w latach sześćdziesiątych, a na początku lat siedemdziesiątych wykładał na University of California. Odpowiedzi udziela pośrednio wiersz Herberta „Powrót prokonsula”. Książę poetów chciał przeżywać dramat swojego kraju jak wszyscy inni przywiązani do miejsc, tradycji, kultury. Emigrację chyba uznałby za ucieczkę od trudów i niebezpieczeństwa.

 

Utwór „Raport z oblężonego Miasta” to dzieło nawiązujące do aktualnych w momencie powstawania wydarzeń i procesów historycznych. Świadczy o tym kontekst, który dla świadomego czytelnika staje się zrozumiały dzięki dacie powstania zamieszczonej pod tekstem oraz dzięki informacjom o miejscu i okolicznościach publikacji.

Miasto – to motyw, przy którym musimy się na chwilę zatrzymać. Nie czytamy przecież raportu z oblężonej ojczyzny, oblężonej twierdzy, warowni, zamku… Miasto jako tako kształconemu uczniowi powinno skojarzyć się z Sumerem, początkami cywilizacji, greckimi polis, Rzymem, który stał się cesarstwem, ale w dziwny sposób jego elity pozostawały przy nazwie z czasów pierwszych wieków rozwoju. Miasto to także słowo, bez którego nie można byłoby opisać sukcesu cywilizacji europejskiej. Bogate miasta Niemiec, Włoch pierwsze uzyskiwały niezależność od feudalnych panów, od cesarza i papieża, tworzyły własne władze, prowadziły niezależną politykę. Bez niego nie można sobie wyobrazić rozkwitu rzemiosła, a w konsekwencji sztuki. Gdzie zakładano by uniwersytety, gdzie wznoszono katedry? Miasta to także bankierzy, przedsiębiorcy i mieszczaństwo, a zatem początki kapitalizmu.

Podsumowując to wprowadzenie, miasto oznaczać może i ojczyznę, i małą ojczyznę, i cywilizację europejską.

Tytułowy „raport” jest formą zupełnie niepoetycką. To rodzaj sprawozdania niezbędnego dla funkcjonowania instytucji zhierarchizowanych, z mocno sformalizowanymi relacjami między ludźmi. Kojarzy się z wojskiem, policją itp.

Wybierając słowo „raport” do tytułu dzieła opisującego stan ducha u patriotycznie nastawionej części Polaków po ogłoszeniu stanu wojennego autor wprowadza od razu coś z ducha walki, oporu, atmosferę odpowiedzialności i napięcia. Rozpoczyna też grę z odbiorcą, która zawsze, nieodmiennie u wielkich pisarzy i poetów oznacza podsuwanie pewnych tropów i zacieranie ich, mylenie, zmuszanie do myślenia i odszukiwania najbardziej złożonych, skomplikowanych, rozbudowanych treści. Przecież mamy do czynienia z pewnego rodzaju sprzecznością. „Raport” w tomiku poezji? Tak.

Kiedy rozpoczynamy lekturę, szybko dowiadujemy się, że raport ma charakter specyficzny, ponieważ taka właśnie jest sytuacja: „mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd”. Podmiot liryczny i kronikarz w jednej osobie sygnalizuje pewną bezradność, ale wydaje się jednak bardzo opanowany i spokojny.

Drogi czytelniku, ludność PRL-u mogła zastanawiać się, czy okres II Rzeczpospolitej nie był jedynie krótką przerwą w długim czasie politycznej podległości Polski od czasu jej upadku w 1795 roku. Moja nauczycielka historii, Anna Radziwiłł rozpoczynając lekcje o II Rzeczpospolitej, cytowała jako anegdotę o tym okresie słowa nie pomnę już kogo: „Wszystkim się zdawało, że to Polska jeszcze, a to echo grało”. Dlatego kronikarz z „Raportu z oblężonego Miasta” po prostu nie wie. Propaganda władz PRL-u nie pozostawiała wątpliwości: rok 1945 to początek odrodzenia Polski. Z drugiej strony co jakiś czas władza do Polaków po prostu strzelała, a więzienia w niektórych okresach pełne były polskich obywateli, którzy się komunistom nie spodobali. Nie każdy mógł dostać paszport, nie każdy powrócić do ojczyzny bez obaw.

Tak więc, jak ustalić początek oblężenia miasta? Wprowadzenie stanu wojennego było jakąś niespodzianką? Nieprawda. Spodziewano się nawet czegoś gorszego: wkroczenia wojsk Układu Warszawskiego, Rosjan, Niemców z NRD, oddziałów z Czechosłowacji. Pamiętam. Po wielkim festiwalu Solidarności, który trwał od sierpnia 1980 do grudnia 1981 przyszło to, czego wszyscy oczekiwali: wielkie upomnienie i ściągnięcie cugli. 13 grudnia oblężenie się zatem nie zaczęło. Faktem jest, że zmarnowano wtedy ogromny społeczny kapitał, wielki entuzjazm i zaangażowanie Polaków w przebudowę całego państwa, porządkowanie wielu spraw, od funkcjonowania zakładów pracy, po życie uczelni, gospodarki, urzędów. Rok 1981 przyniósł to, co 1956 Węgrom i 1968 Czechom i Słowakom: nadzieje, a potem rozczarowania, ofiary, o których nie można publicznie wspominać i biedę. To dlatego kronikarz mówi o braku żywności, choć motyw głodu chyba bardziej wiąże się z powstaniem warszawskim. Wtedy też Miasto było oblężone.  Przysyłanie worków otuchy, tłuszczy i dobrych rad to jednak nawiązanie do sytuacji z 1981 roku. Kronikarz przypomina bowiem, że ojcowie tych „dobroczyńców” zdradzili nas w czasach II Apokalipsy, co służy jako zastępcza nazwa dla II wojny światowej.

Teraz, kiedy po kilku dniach znów myślę o „Raporcie z oblężonego Miasta”, to przychodzi mi na myśl zupełnie nowe jego odczytanie. W globalizującym się świecie jednostki pozbawione sentymentu, niezależne i silne mogą z większą łatwością szukać sobie nowych innych miejsc lepszego życia i hojniej wynagradzanej pracy. Ci, którzy są bardziej przywiązani do miejsca, sentymentalni, wrażliwsi lub z rodzinnych powodów zrośnięci głębiej z ojczyzną, nie wyrzucą jej z serca. Będą trwać z uporem i nawet na emigracji bądź wygnaniu poniosą Miasto w sobie. Tak oto nowy kontekst w postaci zmieniającej się rzeczywistości rozszerza znaczenia tekstu, choć, oczywiście, „oblężenie” staje się dziś bardziej starciem na poziomie idei, projektów, wizji. Niektórzy wieszczą koniec narodów i narodowych państw, powstanie jednej wielkiej wspólnoty, może ogólnoświatowej.

KRÓTKO: 

  1. „Raport z oblężonego Miasta” jest poetyckim zapisem rozterek polskiego patrioty, który przeżywa bardzo mocno dramat klęsk swojej ojczyzny, ale czuje się bezradny wobec potężnych przeciwników, wyroków historii, dezorientacji i zmęczenia rodaków.
  2. Utwór omawiany tutaj to przykład ezopowego języka, próby napisania tekstu tak, by można było podjąć walkę z cenzurą. Tekst jednocześnie jest uniwersalny, ponadczasowy i wyrasta ponad doraźny kontekst historyczny.
  3. Autor posłużył się konwencją klasycyzmu. Jego bohater ma pewien dystans do dramatycznych wydarzeń, zachowuje stoicki spokój, posługuje subtelną ironią. Styl możemy określić jako uroczysty, podniosły.
  4. W utworze jest wiele aluzji do dawniejszej i nie tak odległej historii. Autor datuje wiersz na rok 1982, drugi rok stanu wojennego. O tym, że odnosi się do sytuacji w Polsce, mówią słowa o rozpoczęciu najazdu: (zaczął się) „przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie”. 13 grudnia wprowadzono stan wojenny, 1 września wybuchła wojna unicestwiająca II Rzeczpospolitą w wyniku agresji dwu sąsiadów, dwieście lat przed powyższymi wydarzeniami nastąpiły rozbiory i upadek I Rzeczpospolitej. Internowanie posłów i zamordowanie ich to sowiecka praktyka stosowana wobec żołnierzy AK i przedstawicieli państwa podziemnego. Brama wschodnia nazywana Bramą Przymierza to aluzja do propagandy komunistycznej nakazującej bezdyskusyjnie traktować Związek Radziecki jako sojusznika i przyjaciela, co znalazło nawet zapis w konstytucji. W wyrażeniu „Alianci z czasów drugiej Apokalipsy”, o których zdradzie wspomina, należy widzieć Wielką Brytanię, Francję i USA.
  5. Poeta ucieka od powiązania sytuacji lirycznej tylko z losami Polski. Pisze o obrońcach Dalajlamy, Kurdach, afgańskich góralach, przyznając ze smutkiem i spokojem, że „ci których dotknęło nieszczęście są zawsze samotni”.
  6. W sferze emocji dominuje spokój, łagodność i cierpliwa determinacja. Bohater zdaje sobie sprawę, że nie można odeprzeć wrogów w dającej się przewidzieć przyszłości i że być może zdobędą miasto. Wiek i doświadczenie sprawiają, że nie daje się ponieść złości. Nie czuje się nawet cienia nienawiści w jego słowach. Chęć stawiania oporu nie jest podszyta zawziętością. Wynika raczej z głębokiego przekonania o uczestniczeniu w dobrej sprawie.
  7. Miasto jest czymś znacznie więcej niż przestrzenią zabudowaną w określony sposób. Jeśli ocaleje po jego upadku choć jeden mieszkaniec, on będzie „Miastem”, będzie je niósł po drogach wygnania. To bez wątpienia ojczyzna, i to jedna, konkretna, ponieważ wyraz „Miasto” pisany jest od wielkiej litery.

 

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *