Razumichin i Raskolnikow – słówko o „Zbrodni i karze”

12 sierpnia, 2017 19:25 Zostaw komentarz

Czymże byłoby życie bez przyjaciół i kim bohater powieści bez wiernego towarzysza? Wokulski i Rzecki, Wokulski i Szuman, Don Kichot i Sancho Pansa, Robinson i Piętaszek. Banalny ten początek, infantylny może, ale bez Razumichina powieść Dostojewskiego byłaby tak mroczna, że nie dałoby się jej chyba przeczytać. Przyjaciel Rodii nie dzieli się z nikim egzystencjalnymi niepokojami, bierze życie takim, jakie mu przypadło w udziale, a nie jest wcale lepsze od tego, które musi wieść Rodia.

Owszem, zdarza mu się nadużyć alkoholu, potrafi komuś przyłożyć, ale jego zaletą główną, oprócz bezgranicznego oddania w przyjaźni, jest optymizm i wiara we własne siły. Raskolnikowa oskarżał o sztuczność, przybieranie póz, nienaturalność i nieumiejętność bycia z innymi.

Dostojewski zestawia ze sobą bohaterów na zasadzie podobieństwa, ale po to, by tym mocniejsze rzucić światło na cechy postaci, którą opisuje przede wszystkim. Rodion był pracowity, ale dumny. Na kolegów z uczelni spoglądał z góry. Nie odwiedzał nikogo i nie zapraszał do siebie. Razumichin, który także z powodów finansowych przerwał naukę, potrafił bawić się, jak nikt inny, ale równie dobrze oddawać pracy. Miał wiele sposobów zarabiania, a gdy nie miał pieniędzy umiał w tej sytuacji dostrzec dobrą stronę. Kiedy spędzał zimę w nieogrzewanym pokoju, tłumaczył sobie i mówił innym, że to korzystnie wpływa na jakość snu. Nie chciał przyjąć od krewnego wsparcia finansowego, ale chętnie wziąłby pożyczkę na stworzenie i rozwinięcie wydawnictwa.

Jaką widzimy różnicę między biednymi studentami? Razumichina bieda nie upokarzała. Potrafił z nią żyć. Z Rodionem było inaczej. Duma i ambicja w połączeniu z nędzą, trzeźwym oglądem sytuacji, poczuciem odpowiedzialności za matkę i siostrę paraliżowały jego zdolność planowania. Nie mogę  w tym miejscu nie przypomnieć młodym czytelnikom chorobliwej dumy Jacka Soplicy, która też pchnęła go do zbrodni.

Razumichin doglądał przyjaciela podczas choroby, odstąpił część pracy przy tłumaczeniu i dał zaliczkę. Starał się wpłynąć na niego, zachęcał do większej otwartości i udziału w towarzyskim życiu. Planował założenie wydawnictwa, dochodowego interesu, dzięki któremu stabilność finansową zyskaliby on, Dunia i Rodia. Znał trzy języki europejskie, choć udawał, że jest słaby z niemieckiego, by zachęcić Raskolnikowa do udziału w pracy translatorskiej. Opiekował się siostrą i matką przyjaciela. Nie pozostawił go nawet, gdy doszło do procesu i wydania wyroku. Odwiedzał w więzieniu, ilekroć dostał pozwolenie władz. Planował wyjazd na Syberię z Dunią i za Rodionem, by tam układać życie. Matce Rodii starał się złagodzić konieczność rozstania z synem i dlatego opowiedział o uratowaniu dzieci z pożaru i opiece nad ubogim kolegą ze studiów i jego ojcem. Do tych ostatnich faktów, sprawę ocalenia dzieci ujawnił ktoś inny, Razumichin sam dotarł, przedstawił, dzięki czemu doszło do złagodzenia wyroku.   

To bez wątpienia dobry duch Raskolnikowa. Zakochał się w jego siostrze i dzięki temu Rodion mógł być spokojny o przyszłość Duni. Jeśli powieść odzwierciedla dobrze nasze życie, to czymże byłoby ono bez przyjaźni?

Przybywa wpisów, tak więc zapraszam do lektury:

„Zbrodnia i kara” – powieść filozoficzna

Zbrodnia i kara” – powieść psychologiczna

Kategoria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *